czwartek, 5 stycznia 2017

1x02 The one with hot friend

Emma od pewnego czasu odnosiła wrażenie, iż Miles za nią nie przepada. Nie mogła znieść tego uczucia, ponieważ zawsze wszyscy ją kochali. Postanowiła więc przekonać chłopaka do siebie i pokazać mu, że potrafi być naprawdę świetną osobą. Zrobiła mu nawet sok ze świeżych pomarańczy mając nadzieje, że to jakoś go do niej przekona. Postawiła go z uśmiechem na stole i czekała aż Miles wstanie. Nagle drzwi się otworzyły i wbiegł przez nie zdyszany Noah. Właśnie wrócił z porannego biegu. Musiał zachować formę.
- O sok, super, dzięki. – powiedział i wypił jednym haustem. Emma spojrzała na niego mrużąc gniewnie oczy. Nie tak miało się to potoczyć. Kolejny raz, gdy próbowała przekonać do siebie Milesa było kiedy brał prysznic. Pomyślała, że specjalnie zabierze mu ręcznik, aby potem mu go dać, gdy będzie potrzebować. Wyjdzie na wspierającą współlokatorkę. Chłopak jednak zaczął niewiarygodnie krzyczeć, że zabije osobę, która zabrała mu ręcznik. Emma, więc postanowiła się nie wychylać. Następnym raz pojawił się wieczorem, gdy dziewczyna zrobiła dla Milesa specjalną kolację. Nie, nikt tym razem tego nie zjadł, ale kiedy postawiła na stoliku dla chłopaka z karteczką „To dla ciebie”, o mało nie zadzwonił na policję. Okazało się bowiem, ze jest uczulony na orzechy, a karteczka „To dla ciebie” brzmiało psychopatycznie. Ostatni raz był kiedy Emma posprzątała mu pokój. Zadowolona z siebie, że wykonała świetną pracę, czekała, aż Miles wróci. On jednak zaczął się wydzierać, że teraz nic nie może znaleźć. Dziewczyna ciężko westchnęła. Nic nie pomoże. Zawsze będzie jej nie znosił. Tak musi im być pisane.
- Wiesz ile poświęciłam czasu, aby posprzątać ten brud? – zapytała nie wytrzymując.
- A więc to twoja sprawka! – wykrzyknął. – Wiedziałem! Tylko dziewczyna mogła zrobić takie coś.
- Co to znaczy „dziewczyna”? – zapytała ostrym tonem.
- „Dziewczyna” znaczy „dziewczyna”, a konkretniej „Emma Clarke”. – odpowiedział udając głos małego dziecka. – Podejrzewałem, że mnie nie lubisz, ale żeby aż tak?
- Zrobiłam to abyś mnie polubił. – odpowiedziała.
- Ach tak? – uniósł do góry jedną brew. – I brak ręcznika, orzechy w jedzeniu to też abym cię polubił? – zakpił.
- Wiem, ze to nie wygląda dobrze, ale… tak. – odparła nie pewnie. Rzeczywiście źle to wyglądało.
- Wiesz co Emma, daruj sobie. Denerwujesz mnie i to się nigdy nie zmieni. – powiedział.
- Nawet jakbym ci dała 10 milionów? – zapytała.
- Tak, nawet wtedy. – przytaknął. – Zresztą i tak ich nie masz.
- Może bym je zdobyła, gdybym miała motywacje. – wytknęła mu język.
- Desperatka. – skwitował. W tym momencie do domu weszła Alex, najlepsza przyjaciółka Emmy.
- A więc tu mieszkasz, no, no. Nie złe mieszkanko. – powiedziała rozglądając się po salonie. Wtedy wbiegł tam Miles słysząc głos, który go oczarował, a jeszcze bardziej był oczarowany widząc Alex we własnej osobie. Natychmiastowo zrobił maślane oczy.
- Miles Teller. – wyciągnął w jej stronę dłoń.
- Alex. – odpowiedziała. – Znam cię. Wiem, ze jesteś dziwkarzem, więc daruj sobie.
- I wywnioskowałaś to po tym co piszą w gazetach? – zadrwił.
- Nie po zdjęciach z twoimi dziwkami, ale mniejsza z tym. – odpowiedziała równie pewnie.
- To moja przyjaciółka Alex. – powiedziała Emma wchodząc do salonu. – A to Miles, mój współlokator, na razie.
- Hej, hej! Tylko współlokator i tak zostanie. Na zawsze. – rzekł stanowczo.
- Ma się rozumieć, tylko współlokatorze. – Emma puściła mu oczko, a Miles poczuł się nie swojo. Tymczasem Alex zaczęła rozglądać się po mieszkaniu i wchodzić do wszystkich pokoi.
- Może chcesz zobaczyć mój? – zapytał chłopak.
- Nie, dzięki. – odparła.
- Na pewno? – chciał się upewnić.
- Na 300 procent. – powiedziała.
- Niedostępna, lubię takie. – rzekł i poszedł zadowolony z siebie.
- Zawsze jest taki? – zapytała Alex Emmę.
- Zazwyczaj jest gorszy. – odpowiedziała i obie się roześmiały.
- Nie źle mieszkasz. – pochwaliła ją. – Żałuje, że mnie właściciel nie wykopał z mieszkania aż, no i że nie mam wujka menadżera.
- Nie przesadzaj. Wolałabym mieszkać w moim starym mieszkaniu szczerze mówiąc. – przyznała Emma.
- Dlaczego? Tu jest super.
- Tak, ale…
- Ale co? – nalegała Alex. – No Em, wyduś to z siebie.
- Nie wszyscy mnie lubią. – powiedziała szeptem. Jej przyjaciółka przewróciła oczami. To był główny problem Emmy, nie mogła znieść kiedy ktoś jej nie lubił. Mogłaby stanąć na głowię, byle by sprawić, by obca osoba ją chociaż trochę zaczęła lubić.
- Chodzi ci o Milesa? Olej go. Wygląda na dupka. – powiedziała nie patyczkując się z delikatnością.
- Wiem, ale… nie mogę znieść faktu, że za mną nie przepada. To dołujące. – powiedziała siadając na kanapie.
- Dołujące jest noszenie tego okropnego wdzianka. – odparła Alex.
                                                                       ***
Po paru minutach do domu przyszedł Nick. Wyglądał na zadowolonego. Chociaż jemu Emma sprawiła radość.
- Biblia jest świetna! – powiedział. – Od razu czuje, ze żyje! Jak mogłem tyle czasu stracić na myślenie o Danielle? To nienormalne. Teraz mam nowe zajęcie. Kółko różańcowe, dzięki Emma.
- Nie ma za co. – odpowiedziała. – Poznałeś już moją przyjaciółkę Alex? – wskazała na nią.
- Hej, jestem Nick. – powiedział.
- Hej, jestem Alex. – odparła. – Gratuluje kółka różańcowego. – dodała z kpiną.
- Dzięki. – odpowiedział nie załapując ironii.  – Idę czytać biblie. Jeszcze raz dzięki Emma. – rzekł i odszedł od nich.
- To twoja sprawka? – zapytała Alex wskazując na niego.
- W rzeczy samej. – odpowiedziała będąc z siebie dumną.
- Powinnaś się wstydzić. – powiedziała dziewczyna. – Zrobiłaś z normalnego chłopaka to… coś. – rzekła z obrzydzeniem.
- Nie przesadzaj. W końcu nie zadręcza się Danielle, a to duży plus. – pochwaliła go Emma.
- Kto by się zadręczał tą suką? – zdziwiła się.
- Ktoś zakochany w niej? –zapytała retorycznie.
- Serio? – Alex nie mogła w to uwierzyć. Tyle gorących ploteczek.
- Tak, tak cena jest niezmienna, a kasę dostaniesz po randce, tak jak się umawialiśmy. – powiedział Noah wchodząc do mieszkania, rozmawiając przez telefon. – Do zobaczenia wieczorem. – dodał rozłączając się.
- To Alex moja przyjaciółka. – powiedziała Emma wskazując na nią.
- Heej. – odparł chłopak lekko jej machając. – Jestem Noah Foster.
- Wiem. – odpowiedziała uśmiechając się.
- To fajnie. Muszę się szykować na randkę, dlatego pozwólcie, że was opuszczę. – rzekł i poszedł do swojego pokoju.
- Na żywo jest jeszcze przystojniejszy. Szkoda, ze jest gejem. – westchnęła Alex.
- Nie jest. – odpowiedziała Emma.
- Co?
- Noah udaje, aby zyskać sławę. Jak widać udaje mu się.
Alex o mało nie dostała zawału. Tyle gorących ploteczek na raz! Ona tego nie przeżyje. Jeszcze tylko nie miała okazji poznać Darrena. Tak to będą wszyscy.
- Czyli podobają mu się dziewczyny? – spytała nie mogąc w to nadal uwierzyć.
- Cóż, teoretycznie rzecz biorąc powinny, ale jakoś tego nie zauważyłam. Chyba najbardziej podoba mu się bycie sławnym i to naprawdę go kręci. – odpowiedziała Emma. W tym samym momencie do domu wszedł Darren. Nie wyglądał jednak na zadowolonego – wręcz przeciwnie. Na jego twarzy malował się strach.
- Wszyscy zachowajcie spokój! – powiedział w zdenerwowaniu. – Niech nikt nie panikuje! Słyszycie? Nikt! – krzyknął totalnie panikując.
- Na razie jedyną osobą, która to robi jesteś ty. – wskazała na niego palcem Emma.
- Jak możesz być taka spokojna w tej chwili? Ech, dziewczyny. – machnął nie dbale ręką.
- Dlaczego każdy zwraca tu uwagę na moją płeć?! – krzyknęła zirytowana tym faktem. Alex dotknęła jej ramienia w pocieszającym geście.
- To czwórka wygłodniałych samców. Mówiłam ci.
- W tym domu najprawdopodobniej jest podsłuch. – powiedział szeptem do nich Darren.
- Podsłuch? – spytała dziewczyna.
- Nie, paralizator. A co ja przed chwilą powiedziałem?!  - obruszył się.
- Skąd te podejrzenia? – zdziwiła się.
- Bo w kieszeni mojej kurtki znalazłem to! – mówiąc to wyjął małe czarne urządzenie. – Ktoś znał każdy mój ruch przez bóg wie ile czasu. Od dziś muszę się mieć na baczności. Nie wiadomo gdzie jeszcze ktoś ma dostęp. Boże, przecież ktoś mógł mnie obserwować jak biorę prysznic. – powiedział zakrywając się.
- Taa, w tym momencie to jest twój największy problem. – Emma przewróciła oczami. – Może to głupi żart Milesa, Nicka albo Noah? Ewentualnie Mishy?
- Nie sądzę. – pokręcił głową. – Czuje, że tym razem to coś poważnego.
- A ja czuje, że to ich kolejny prank.
- A ja czuje, że nie.
- A ja czuje, że tak. – upierała się Emma. Darren zmrużył oczy.
- Zobaczycie, że mam rację i ktoś czyha na moje życie. – powiedział i udał się do swojego pokoju.
- Ale macie tu fajnie. – skomentowała Alex.
- Nie w takich momentach. – odparła ciężko wzdychając. Po chwili usłyszeli głośny hałas dochodzący z pokoju Darrena. Szybko tam pobiegły. Na miejscu okazało się, że chłopak przeszukuje cały pokój. Wywalał wszystkie przedmioty i szukał drugiego podsłuchu. Obie przewróciły oczami. Oby nie zamieniło się to w jego chorą obsesję.
*
Wieczorem, gdy Alex poszła do domu, Emma oglądała telewizję. Wtem podszedł do niej Miles i usiadł obok. Dziewczyna zmarszczyła brwi, ponieważ to nie było w żadnym wypadku normalne.
- Wszystko w porządku? – zapytała.
- Mam dla ciebie propozycje. – zaczął tajemniczo.
- Nie, nie prześpię się z tobą. – odparła szybko, gdyż pomyślała, że o to właśnie chodzi.
- Co? Fu, nie. Nigdy w życiu! – wzdrygnął się.
- Ta, dzięki to miłe. – mruknęła.
- Okej, jestem skłonny cię polubić. – westchnął ciężko.
- Naprawdę?! – ożywiła się zadowolona. – Wow, nie masz pojęcia, ile to dla mnie znaczy! Dziękuje!
- Hej, hej, spokojnie crazy girl. Powiedziałem „jestem skłonny”. – powiedział unosząc rękę, chcąc ją uspokoić. – Nie tak szybko. Najpierw coś dla mnie zrobisz…
- Co? – zmarszczyła brwi.
- Namówisz swoją przyjaciółkę Alex, aby się ze mną przespała. – powiedział uśmiechając się szeroko.
- Żartujesz chyba sobie! – krzyknęła oburzona. – Nie będę namawiać ją na seks z tobą! To chore! Ty jesteś chory! Lecz się!
- Byłem chory miesiąc temu, teraz jestem zdrowy i mam jasność umysłu jak nigdy dotąd. Mam ochotę na ostry numerek z twoją koleżanką, a ty mi to załatwisz. – stwierdził pewnym siebie tonem.
- Nie ma mowy! – upierała się.
- Okej. – wzruszył ramionami. – W takim razie jeszcze bardziej cię nie znoszę, świętoszko.
- Nie możesz mnie jeszcze bardziej nie znosić, to nie dozwolone! – powiedziała desperackim tonem.
- A jednak. – uśmiechnął się. – Nie znoszę cię i już, chyba, że…
- Nawet o tym nie myśl. – wyciągnęła w jego stronę palec wskazujący.
- Okej. – powiedział i zszedł z kanapy, udając się do swojego pokoju. Emma nie mogła znieść myśli, że ktoś ją nie lubi, ale nie chciała też robić ze swojej przyjaciółki taniej szmaty. Miała do niej szacunek…
*
Tymczasem Noah znajdował się na kolejnej udawanej randce. Tym razem był to wysoki, przystojny blondyn o dwa lata od niego starszy. Rozmawiało im się naprawdę świetnie. Chłopak nawet zapomniał przez całe dziesięć minut o wrzucaniu ich fotek na snapchata i instagrama.
- Wow jest naprawdę super. – powiedział Noah zadowolony, że udało mu się spotkać tak świetnego chłopaka. – Już tyle się o tobie dowiedziałem i nawet nie musiałem udawać, że nie chce mi się ziewać! – pochwalił się, a zaraz potem zmarszczył brwi: - Przypomnisz mi swoje imię?
- Lukas. – odpowiedział uśmiechając się.
- Jesteś świetnym materiałem na chłopaka, Lukas. – powiedział puszczając do niego oczko. – Gdybym nie był stu procentowym heteroseksualistą to wiedz, że właśnie teraz flirtowałbym z tobą.
- Och, serio? – uniósł do góry ironicznie brew, ponieważ cóż, od jakiegoś czasu.
- Myślę, że mogę ci coś zaproponować.
- Słucham.
- A co gdybyśmy nie skończyli na jednej randce? Tylko na przykład na czterech? Albo pięciu? Ewentualnie sześciu.
- Well, czuje się zaszczycony i… - w tym momencie Lukas zbladł, ponieważ kogoś zobaczył. Noah powędrował za jego wzrokiem. Okazało się, że patrzył na wysoką brunetkę, która właśnie weszła do restauracji z jakąś dziewczyną.
- Wszystko ok? – upewnił się.
- Cholera jasna! – prawie wrzasnął i szybko schował się pod stolik. – Kurwa mać. – syknął. Noah patrzył to raz na brunetkę to na puste siedzenie. Kompletnie nic z tego nie rozumiał.
- Na pewno wszystko ok?
- A wygląda jakby było ok?! – Lukas ponownie prawie krzyknął: - Nie, nie jest okej. Chodź tutaj.
Noah jeszcze chwilę się zastanawiał, aż w końcu również wszedł pod stół. Długi obrus skutecznie uniemożliwiał zobaczenie ich.
- Kto to był? – zapytał.
- Nikt ważny. – machnął dłonią.
- To dlaczego tak się zachowujesz? – zdziwił się.
- To tylko moja żona. – przewrócił oczami.
- Tylko?! – Noah krzyknął, a wtedy Lukas szybko zaczął go uciszać. – Dlaczego przyszedłeś ze mną na randkę, skoro masz żonę?
- Bo potrzebowałem kasy. – odpowiedział speszony.
- Rozumiem. – mruknął. – Macie jakieś problemy finansowe i chciałeś pomóc waszej rodzinie?
- Co? – zdziwił się Lukas. – Nie. – zaprzeczył szybko. – Nie miałem kasy na dziwki to wszystko. – dodał wzruszając ramionami. Noah otworzył szeroko oczy. Nie mógł w to uwierzyć. Pierwszy koleś miał porachunki z mafią, a drugi żonę, którą zdradzał. Super.
- Ty wiesz co by się stało, gdyby media odkryły, że masz żonę i chodzisz do burdelu? Każdy by wiedział, że udaję! Straciłbym sławę, co równa się, straciłbym wszystko. Rozumiesz? – popukał go w czoło.
- Jesteś bogaty. Czego rozpaczasz? – nie rozumiał. Noah przewrócił oczami.
- Okej, więc podsumujmy, nie miałeś kasy na prostytutki, więc umówiłeś się ze mną na fake date, udając  geja?
- Widzisz, dużo się od siebie nie różnimy. – puścił mu oczko.
- Mylisz się. Różnimy i to bardzo. A teraz patrz, babe. – mówiąc to Noah wyszedł spod stołu i krzyknął na całą restaurację: - Nie! Nie będę się z tobą bzykać pod stołem! Oszalałeś, Lukas?! Myślałem, że przyszliśmy tu na przyjacielską kolację! Zresztą, o tam stoi twoja żona, nie wstyd ci? – wskazał palcem na brunetkę, a potem pokręcił głową zniesmaczony. – Tak mi przykro. – powiedział dotykając ramienia dziewczyny i wyszedł zadowolony z siebie z restauracji.
*
- Co?! – wrzasnęła Alex słysząc to co Emma miała jej do powiedzenia. – Nie, nie zrobię tego!
- Proszęęę, zgódź się. Bądź dobrą przyjaciółką! – próbowała ją przekonać. Alex nie mogła uwierzyć w to, w co jej przyjaciółka próbowała ją  wrobić.
- Ty chyba sobie żartujesz, Em. – powiedziała zniesmaczona.
- Bynajmniej. To jedyny sposób, aby Miles mnie polubił. – odparła ciężko wzdychając. – Chciałabym, aby był inny.
- To może sama się z nim prześpij, co? – zapytała ostrym tonem.
- Ty chyba sobie żartujesz! Nigdy w życiu. To dziwkarz. – powiedziała oburzona.
- No nie mów! – odparła przewracając oczami.
- Alex, co mam zrobić, abyś się z nim przespała? – Emma uklęknęła, mając nadzieje, iż to sprawi, że dziewczyna zmieni zdanie.
- Przestać mnie o to prosić, bo ja i tak tego nie zrobię? – odparła pytaniem. – Zresztą, Miles naprawdę sądzi, że jestem tanią panienką, która wskoczy mu do łóżka?
- Cóż, tak? – odparła.
- Nie mogę w to uwierzyć. – powiedziała kręcąc głową. – Co za sukinkot. Ale ja mu pokażę i wiesz co, możesz mu powiedzieć, że zrobię to.
- Serio?
- Tak. Prześpię się z nim. – rzekła mając w głowie ułożony plan zemsty. 
*
- Siemka. – rzucił Noah ponurym tonem wchodząc do mieszkania i zatrzaskując z impetem drzwi.
- Gdzie to jest do jasnej cholery?! Musi to gdzieś tu być! – krzyknął łapiąc się za głowę i ciągnąc za włosy.
- Czego szukasz? – zapytał.
- Cholernego podsłuchu! Musi tu gdzieś być! Mój stalker na pewno nie odpuścił. Jestem tego pewien. – powiedział ponownie przewracając wszystkie meble w salonie.
- Stary, to wygląda jak burdel i powiem ci jedno: lecz się. – rzekł dotykając jego ramienia i poszedł do swojego pokoju. Darren tymczasem był zdeterminowany znaleźć to czego szukał za wszelką cenę.
- O ja pierdole. – powiedział Miles wychodząc ze swojego pokoju. – Była impra, a ja nic o tym nie wiedziałem? – zapytał urażony. – Czałoby mnie obudzić.
- Spałeś cały dzień? – Darren zmarszczył brwi. – Zresztą nie ważne. – machnął dłonią. – Pomóż mi szukać podsłuchu.
- Jakiego podsłuchu? – zdziwił się.
- Ktoś w naszym domu zamontował podsłuch. Znalazłem w mojej kieszeni.
- Serio uważasz, że ktoś chciałby słuchać twojego nudnego życia? – Miles z uśmiechem rzucił się na kanapę. – Pewnie pomylili cię ze mną.
- To nie jest zabawne. Jutro muszę to zgłosić na policję. – powiedział Darren poważnym tonem. – A sprawca za to zapłaci. – zagroził i wyszedł z salonu pozostawiając burdel.
Tymczasem do domu wróciła Emma, która była szczęśliwa, ponieważ Alex zgodziła się na propozycję Milesa. Teraz on ją polubi i wszystko będzie dobrze.
- Mam super wieści! – krzyknęła w progu.
- Wyprowadzasz się od nas? – zapytał pełen nadziei.
- Lepiej. Alex zgodziła się!
- Zgodziła się na co? – spytał, a wtedy przypomniało mu się o jego propozycji. – Serio? – ucieszył się i zaczął skakać na kanapie jak szalony. – Życie jest piękne, życie jest piękne, życie jest piękne! – zaczął śpiewać na cały głos.
- Więc jak? Lubisz mnie? – zapytała.
- Jeszcze nie. Zobaczymy jak potoczy się wieczór. – powiedział poważnym tonem przestając skakać. – Nie jestem głupi i domyślam się, że to może być wasz plan. – mówiąc to podszedł do niej i pstryknął ją w nos. Emma złapała się za niego.
- Alex naprawdę wydawała się być podekscytowana na waszą noc. – powiedziała choć wcale tak nie było.
- Wiem. Temu ciału nie da się oprzeć. – rzekł pewnym tonem wskazując na siebie. Emma wtedy pomyślała, że nigdy nie spotkała bardziej narcystycznego kolesia od niego.
*
Nick był właśnie na kółku różańcowym, gdzie zaprzyjaźnił się z księdzem i zakonnicami. Wszyscy go tam strasznie polubili, a on wreszcie poczuł, że gdzieś należy. Już nie tęsknił za Danielle. Stwierdził, że to było tylko głupie, dziecinne uczucie. Teraz miał w życiu cel. Postanowił, że odda się Bogu.
- Zrobiłeś wielkie postępy przez ten czas, Nicholasie. – pochwalił go ksiądz. – Jestem z ciebie dumny.
- Ja z siebie też, proszę księdza. – odpowiedział zadowolony z siebie.
- Powiedz mi synu, czy nie zechciałbyś dołączyć do nas na stałe? – zapytał.
- Co to znaczy? – zmarszczył brwi.
- Wiem, że należysz do tego sławnego zespołu Party all night, ale nie będziecie trwać wiecznie, trzeba myśleć o przyszłości, prawda?
- Prawda. – kiwnął głową. – Więc co ksiądz proponuje?
- Dołącz do nas i zostań księdzem. Tu jest twoje miejsce.
Nick poczuł się tym bardzo zaszczycony. Jeszcze nigdy nikt tak go nie docenił.
- Wow, to naprawdę jest….
- Ciii synu. Jeszcze przyjdzie czas na decyzje. Teraz idź się z tym prześpij. – poradził mu. – Aha, a jeżeli do nas dołączysz do zdajesz sobie sprawę, że za każdy miesiąc się płaci?
Nick zmarszczył brwi. To jakieś nowe zasady?
- Każdy ksiądz tak płaci? – zapytał.
- Tak. – odpowiedział mężczyzna.
- Okej. – Nicholas wzruszył ramionami i trzymając biblie pod pachą wyszedł z kościoła.
- Nabrał się? – zapytała księdza siostra zakonna.
- Jeszcze jak! – ucieszył się. – Ach te dzieciaki. – rzekł kręcąc głową.
*
Wieczorem, Alex i Miles wybrali się na randkę. Chłopak był bardzo podekscytowany, ponieważ jeszcze żadna dziewczyna nie spodobała mu się tak bardzo jak Alex. Czuł, że to będzie najlepsza noc w całym jego życiu. Nie wiedział tylko, że ona ma chytry plan.
- Wow, nie wierzę, że się na to zgodziłaś. – powiedział siedząc na krześle barowym.
- Szczerze? Ja też.
- Nie wiedziałem, że jesteś taka puszczalska. – odparł sącząc drinka.
- Słucham? – zapytała marszcząc brwi.
- No wiesz, chcesz się przespać z chłopakiem, którego ledwo znasz. Trochę slutty.
- A ty to niby tak nie robisz? – powiedziała.
- Ja jestem facetem. Wolno mi. – uśmiechnął się.
- Seksista. – mruknęła.
- Przypilnuj siedzenia. Idę do kibla. – puścił jej oczko i wyszedł. Alex nie miała pojęcia, że Miles jest takim prostakiem. Już czuła, że go nie znosi, dlatego od razu jak wyszedł bez wyrzutów sumienia wyjęła z torebki białą tabletkę i wrzuciła mu do drinka. Załatwione. Teraz przekona się na własnej skórze, co to znaczy kobieca zemsta.
Gdy po kilku minutach chłopak wrócił, dziewczyna siedziała już w nieco lepszym humorze.
- Wszystko ok? Aaa, rozumiem. Już cieszysz się na naszą noc. – uśmiechnął się.
- Nie mogę się doczekać, kochanie. – powiedziała słodko. Miles dumny z siebie wypił haustem drinka, a Alex obserwowała to z coraz większym uśmiechem.
*
Tymczasem Darren siedział pod kocem i oglądał horror. Pomyślał, ze nic nie może być straszniejszego od jego życia, więc na pewno się nie przestraszy filmu, a jednak. Już pod piętnastu minutach zakrywał się kocem, jęcząc, żeby ktoś to wyłączył, ale w salonie było dziwnie cicho, nie licząc filmu i jego jęków. Chłopak był naprawdę przerażony i czuł, że zaraz zwariuje. Wtem usłyszał jakieś kroki. Zbliżały się w jego stronę. Pomyślał, że to upiór z horroru i gdy zobaczył cień postaci wydarł się na cały głos.
 - Hej, stary to tylko ja. – powiedział Nick unosząc obie ręce ku górze.
- Sorry myślałem, że jesteś smakoszem. – odparł.
- Że co? – uniósł do góry brwi.
- Nie ważne. Od rana żyje w stresie. – powiedział załamany. – Znalazłem podsłuch w kieszeni i nie mogę normalnie funkcjonować. Chyba to zgłosze.
- Jeżeli to ma sprawić, że przestaniesz tak krzyczeć jak dziecko to proszę zrób to. – odpowiedział.
- A co u ciebie? – zapytał wyłączając pilotem film.
- U mnie świetnie! – ucieszył się. – Myślę, że po zakończeniu kariery w zespole zostanę księdzem.
Darren zakrztusił się własną śliną.
- Że co? – teraz on uniósł do góry brwi.
- To znaczy nie jestem pewien, ale zastanawiam się. – powiedział. – Potrzebuje tylko jakiegoś znaku, że powinienem to zrobić bądź nie. – dodał wzdychając. W tym momencie zadzwonił do niego telefon. Numer zastrzeżony. Hm, dziwne. Nie namyślając się długo odebrał.
- Na pewno nie zostaniesz księdzem, Nicholasie. – powiedział głos w słuchawce. Chłopak otworzył szeroko oczy. Nie wierzył w to co słyszał.
- Bóg? – strzelał.
- Jaki Bóg ? To ja Misha, wasz menadżer, heloł. Właśnie ktoś nakrył cię jak opuszczasz kółko różańcowe. Na twitterze jest akcja hashtag pray for Nick.
- Serio? Wow, super! – ucieszył się.
- Oni modlą się za twój mózg, dzieciaku. – Misha westchnął głośno. – Masz się z tego wypisać, rozumiesz? To źle dla nas wszystkich.
- Ale…
- Żadnego ale! – krzyknął rozłączając się.
 - I co? – zapytał Darren.
- Taa, to chyba był mój znak. – rzekł opierając się o kanapę.
*
Następnego dnia Miles obudził się z mega wielkim kacem. Kompletnie nie pamiętał nic z wczorajszego wieczoru. Czuł się gorzej niż po sylwestrze dwa lata temu na którym podpalił sobie włosy. Przeciągnął się i ziewając otworzył oczy. wtedy to zobaczył. Zobaczył coś czego żaden facet nie chciałby nigdy zobaczyć w swoim życiu. Otóż leżał obok jakiegoś umięśnionego Włocha, który był kompletnie nagi, podobnie zresztą jak i Miles!
- Chryste jezu. – jęknął. – Co to kurwa jest?! – wrzasnął i zdjął z mężczyzny kołdrę szczelnie się nią owijając.
- (Gdzie ja jestem? Kim ty jesteś?) – zapytał po włosku obudzając się.
- Że co? Nie rozumiem! Rozumiesz? Nie rozumiem! – darł się jak pojebany. W tym momencie zwabiony krzykami do pokoju wszedł Noah, który widząc ich we dwójkę w lóżku zakrył sobie usta dłonią.
- O fuck! – krzyknął na cały dom. – Hej wszyscy! Chodźcie tutaj! Zobaczycie coś zajebistego!
- Wynocha stąd! – powiedział zdesperowanym tonem Miles. Nie mógł uwierzyć, że to działo się naprawdę, a najgorszy był fakt, że nic nie pamiętał, a koleś obok niego nie mówił w jego języku.
- Wooo kurwa! – powiedział Darren wchodząc do pokoju. – Toś zaszalał stary. – dodał przybijając sobie piątkę z Noah, który wyciągnął telefon i zaczął robić zdjęcia.
- Ty chyba sobie żartujesz! – krzyknął Miles.- Wypierdalać stąd! Zresztą ty też! – zwrócił się do Włocha, który wyglądał na zdezorientowanego.
- (Macie coś do jedzenia? Jestem głodny. I zabierzcie ode mnie tego wrzeszczącego kolesia). – wskazał na Milesa.
- Idź sobie!  - chłopak zepchnął Włocha z łóżka, który spadł z hukiem na podłogę.
- Nic panu nie jest? – zapytał Darren podchodząc do mężczyzny.
- Hej, co je… - urwał Nick widząc zaistniałą scenę. – Co ten Włoch robi u ciebie w pokoju? – zapytał Milesa, który schował twarz w dłoniach.
- Nie wiem! Właśnie o to chodzi, że nie wiem! Nic nie pamiętam z wczoraj! – darł się chodząc w te i we w te.
- Znam trochę włoski. Mogę go o to zapytać. – powiedział Nicholas.
- Yes, please. – poprosił Miles.
- (Czy spaliście ze sobą?) – zapytał wskazując na swojego przyjaciela. Włoch spojrzał na niego zaskoczony.
- (Nie mam pojęcia. Byłem nie źle najebany). – odpowiedział.
- I co? I co? – zapytał go zdesperowanym tonem. Nick wzruszył ramionami.
- Nie wie. Był najebany. – wyznał, a Miles zaczął jęczęc, że nie chce już żyć i jego życie właśnie straciło sens.
- Stary, ale jakie będą wspomnienia. – pocieszył go Noah, poklepując po ramieniu. – A powiedz mi, nie boli cię dupa?
- Jeszcze słowo, a przysięgam, że… - pogroził mu palcem, na co chłopak zaczął uciekać ze śmiechem.
- I co z nim robimy? – zapytał Darren Nicka.
- Z Milesem? Nie wiem. Może zaakceptujmy fakt, że lubi bzykać Włochów? – zapodał pomysł.
- Nie z Milesem! Z tym Włochem. – odpowiedział Darren.
- Aaa z nim, cóż, to już problem Milesa. – powiedział Nicholas.
- Ech, w sumie masz rację. – Darren pokiwal głową i wyszedł razem z nim. Tymczasem Miles usiadł na łóżku załamany. Nie wierzył, że mógł zrobić coś tak głupiego. Całe jego życie właśnie straciło sens. Czuł się jak bezużyteczny idiota.
*
Na śniadanie, do ich domu przyszła Danielle, która postanowiła odwiedzić swojego chłopaka po tym jak zadzwonił do niej Nick mówiąc, że jest z nim naprawdę źle.
- Hej, jak tam chłopaki? – zapytała wchodząc do kuchni. Noah widząc ją założył słuchawki na uszy i udawał, że słucha muzyki, Nick uśmiechnął się, a Darren przeszukiwał szafki. – Gdzie Miles?
- Płacze. – odpowiedział Nick.
- Co? – zmarszczyła brwi.- Dlaczego?
- Bo jakiś Włoch mu wsadził. Długa historia. – machnął dłonią.
- Och, okej. – powiedziała nie wiedząc jak zareagować. – Darren skarbie, co się dzieje?
- Dłużej tak nie może być. – powiedział. – Dzwonie na policję. Mam tego dość.
- Czego masz dość? – zdziwiła się.
- Wrażenia, że ktoś mnie obserwuje. Zwariuje tutaj. – powiedział załamany.
- Skąd to wrażenie? – zapytała.
- Zaczęło się od podsłuchu. – rzekł. – W mojej kieszeni. Ktoś mnie śledzi. Boje się, że to ktoś groźny. Nie wiem co robić. Czuje, że nie mogę nikomu ufać.
- Mnie możesz. – powiedziała niepewnie.
- Wiem,tobie jedynej. – powiedział całując ją w policzek.
- Dlatego muszę ci coś wyznać. – Danielle złapała go za rękę i pociągnęła do salonu. Nick i Noah biegiem pobiegli ich podsłuchiwać. – To byłam ja.
- Co ty? – Darren nic nie rozumiał.
- To ja włożyłam ci podsłuch. – powiedziała ciężko wzdychając. – Przepraszam.
- Ty sobie żartujesz w tej chwili, prawda? Proszę powiedz, że jestem w ukrytej kamerze. – powiedział rozglądając się dookoła.
- Nie jesteś Darren. Przykro mi.
- Czy ty… co ty w ogóle… nie wierzę! – krzyknął łapiąc się za głowę. – Kurwa nie wierzę! Myślałem, że ktoś chce mnie zabić, a to tymczasem ty… możesz mi powiedzieć jedno: dlaczego? – starał się zachować spokój co z trudem mu przychodziło.
- Zrobiłam to bo byłam zazdrosna. – wyznała siadając na kanapie.
- Zazdrosna? O kogo?
- O Emmę! – rzekła jakby to było oczywiste. – Jesteście czterema chłopakami do których wprowadziła się właśnie dziewczyna. To chyba jasne, że nie pozostaniecie obojętni na jej wdzięki, prawda? Tym bardziej jak widzę jak na nią patrzysz. Chciałam mieć pewność, że jesteś mi wierny, to wszystko. Od razu po wrzuceniu ci podsłuchu poczułam się winna, ale nie mogłam tego cofnąć. Przepraszam.
Darren nie mógł w to uwierzyć! Danielle była jedyną osobą dotąd jakieś ufał, a ona tak nadwyrężyła jego zaufanie. Czul się okropnie.
- Miles nawet jej nie lubi, Nick traktuje ją jak zwykłą koleżankę, a Noah nie zwraca uwagi na dziewczyny, pomimo tego co mówi, a ja… ja mam ciebie. I tylko to się liczy, rozumiesz? My. – powiedział siadając obok niej.
- Naprawdę?
- Naprawdę. – zapewnił ją.
- Kocham cie i nie chciałam cię stracić na rzecz tego kocmołucha. – rzekła uśmiechając się.
- Ekhem. – odchrząknęła Emma wchodząc do salonu.
- Och, witaj Emma. – Dan uśmiechnęła się słodko.
- Witaj Danielle. – odparła również odwzajemniając uśmiech i poszła do kuchni.
- Wtopa. – mruknęła.
- Nie martw się. Emma nie jest tak zawistna jak ty. – powiedział Darren całując ją w czoło, na co dziewczyna się roześmiała.
*
Po południu było coraz gorzej z Milesem. W ogóle nie wychodził z pokoju. Reszta martwiła się, że coś sobie zrobi. Zadzwonili więc do Mishy, mając nadzieje, że jakoś rozwiąże ich problem.
- Co się dzieje? – zapytał wchodząc zdenerwowany do ich domu.
- Z Milesem źle się dzieje. – odpowiedział Darren. – Nie wiemy co robić.
- Może wysłać go na jakąś grupę wsparcia? – dał pomysł Nick. – Na przykład dla seksoholików? Tam wiele osób sypia z kim popadnie. Odnajdzie się. – machnął nie dbale ręką.
- Miles rozpacza bo sypia z wieloma osobami? – zdziwił się Misha. – Cholera, jest naprawdę źle.
- Miles rozpacza bo spał z gorącym Włochem. – odpowiedział Darren ciężko wzdychając. W tym momencie do salonu weszła Emma, która usłyszała to, co powiedział.
- Jak to z gorącym Włochem? – zapytała. – Miał przespać się z Alex!
- Może ten gorący Włoch również ma na imię Alex i był tak pijany, że ich po prostu nie rozpoznał? – odezwał się Noah.
- Zaraz, zaraz jak to miał przespać się z Alex? – powiedział Misha. – Wy dziewczyny nawet przed wiecie kto kogo zaliczy? Nie chcę nic mówić, ale to c h o r e.
Emma przewróciła oczami.
- Miles od dwóch dni o tym marzył i to była jedyna szansa, aby mnie polubił. Przynajmniej tak twierdził. Postanowiłam więc namówić na to Alex, a ona się zgodziła. – odpowiedziała bezproblemowo.
- Tak po prostu? – zapytał Darren.
- Mhm. – odparła, a zaraz potem dotarło do niej, że chłopak miał rację. Alex nie była taka i za szybko się zgodziła. To do niej nie pasowało. Coś musiało być nie tak. – Zadzwonię do niej. – postanowiła.
- To co robimy z nim? – zapytał Nick Mishę, który drapał się po brodzie.
- Nie może być tak źle, prawda? – powiedział mając nadzieje, że oni sami jakoś rozwiążą ten problem.
- Nie jest tak źle? – parsknął Darren. – Pół godziny temu wył na cały pokój drąc się, żeby ktoś załatwił mu karabin.
- Pistolet byłoby łatwiej zdobyć. – rzekł w zamyśleniu Noah, a zaraz potem otrząsnął się. – To znaczy… nie to, że myślałem nad tym, aby mu w tym pomóc, ale… a zresztą, co mnie obchodzi co o mnie myślicie. Tylko moi fani są dla mnie ważni. – powiedział, a zaraz potem dodał: - Ci ładni oczywiście.
- Dobra, co robimy? – spytał w zniecierpliwieniu Nicholas ponownie.
- Dajcie mi sznur! Muszę się powiesić! – krzyczał zza drzwi Miles. Reszta spojrzała przerażona w ową stronę, a zaraz potem otworzyły się i  w progu pojawił się chłopak: - Hej, sorki, że pytam, że ale ma ktoś z was sznur?
- Nie! – krzyknęli wszyscy równo.
- Okej, więc idę dalej rozpaczać. – odpowiedział zamykając drzwi.
- Miles, właśnie przyszła do nas gorąca laska! – próbował go przekonać do wyjścia Nick.
- Mam to w dupie! – odkrzyknął.
- W dupie to ty miałeś coś innego. – odparł ze śmiechem Noah, a widząc spojrzenia reszty, spoważniał.
- Jeżeli nie wyjdziesz za pięć minut nie dam ci założyć tych obcisłych różowych spodni na galę. A jak sam mówiłeś „róż działa na dziewczyny jak stanik na chłopaków”. – zacytował go Misha.
- Nadal mam to w dupie! – krzyknął.
- Nie jest dobrze, nie jest dobrze. – mężczyzna pokręcił głową.
- Alex będzie za parę minut. – powiedziała Emma pojawiając się obok nich. – Miles, jak to się stało, że nie przespałeś się z nią?
- Nie wiem. – powiedział. – Chciałem i ona też, a potem poszedłem do toalety i gdy wróciłem napiłem się drinka, który dziwnie smakował, ale nie zastanawiałem się nad tym, bo chciałem szybko zaliczyć i… jakoś tak obudziłem się obok tego kolesia. – zaraz potem drzwi się otworzyły i ponownie pojawił się w nich Miles: - Ile jest prawdopodobieństwa, że to ja byłem na górze?
- Sorry, ale naprawdę…nie sądzę. – odpowiedziała Emma zagryzając wargę.
- Cholera. – jęknął. – To wina mojego boskiego tyłka. Zawsze działał na gejów jak lep na muchy. – dodał kręcąc głową.
- Ej Miles. Skoro zostałeś homo to może chcesz poudawać mojego chłopaka? – dał pomysł Noah.
- Ty chyba sobie kpisz, stary. – powiedział ostro i znów zamknął drzwi. Darren szturchnął go mocno w ramię.
- Auć. – powiedział, choć wcale go nie bolało. – A właśnie Mishka, mam do ciebie sprawę.
- Jaką synu? – zapytał przecierając oczy.
- Co? – zmarszczył brwi.
- Nie wiedziałeś, że jestem twoim ojcem? Nie żartuj tak nawet, dziecko. – powiedział mężczyzna, otwierając oczy z zaskoczenia. Noah zamarł na kilka sekund, wyglądając naprawdę przekomicznie, po chwili otworzył usta, aby coś powiedzieć:
- Pierdolisz?
- No jasne! A co myślałeś? Że chciałbym za syna takiego gówniarza? Bez jaj. – roześmiał się, a co chłopak odetchnął z ulgą. – Co to za sprawa?
- Od dziś jako mój menadżer będziesz załatwiał mi chłopaków. – uśmiechnął się zadowolony.
- Co?
- Ja nie umiem wybierać, za to czuje, że ty masz gust. Tylko pamiętaj, musi być przystojny, mądry i mieć styl. Dasz radę.
Misha nadal nie odpowiadał, zastanawiając się co on właśnie usłyszał. Tymczasem drzwi otworzyły się i weszła Alex.
- Co się dzieje? – zapytała. – Podobno Miles ma focha.
- Jest zrozpaczony. – odparł Nick. – Bo nie chciałaś mu dać.
- Dać czego?
- Siebie! – wykrzyknął. – Zamknął się w pokoju i siedzi tam od rana.
- I tylko z tego powodu jest zrozpaczony? – zapytała zakładając ręce na klatkę piersiową.
- A z jakiego miałby być jeszcze? – zdziwił się.
- No nie wiem, może przez gorącego Włocha? – dała pomysł, a reszta spojrzała na nią jak na winną okropnej zbrodni.
- To ty! – wykrzyknęli wszyscy.
- Guilty. – odparła uśmiechając się. – Musiałam dać mu nauczkę. Traktowal mnie jak podludzia.
- Cały Miles. – skomentował Darren.
- Wow genialna zemsta! – powiedział Noah z wyraźnym podziwem. – Piąteczka. – wyciągnął dłoń, ale dziewczyna jej nie przybiła. – Okej to bez piąteczki.
- Musisz mu o tym powiedzieć. – rzekł Darren.
- Teraz nie jest o wiele zabawniej? – uśmiechnęła się.
- Zdecydowanie nie. – powiedział chłopak. – On naprawdę może sobie coś zrobić. Dwa lata temu, gdy dowiedział się, że spadł z rankingu na najprzystojniejszego chłopaka wszechczasów podpalił sobie włosy. – dodał, choć nie z tego powodu Miles to zrobił.
- Wow to naprawdę brzmi groźnie. – zakpiła przewracając oczami. – Ale ok. pogadam z nim. – zapewniła. – Miles uwaga! Twój koszmar nadchodzi! – krzyknęła waląc w drzwi jego pokoju, nim ich nie otworzył.
- Alex? Hej, przyszłaś się ze mną przespać? Super, wchodź. – powiedział wciągając ją do pokoju.
- Nie idioto! – krzyknęła. – Przyszłam ci coś powiedzieć.
- Że chcesz się ze mną przespać? – upewnił się.
- Nie!
- Nie musisz zaprzeczać, dobrze wiem, że o to ci chodzi. – rzekł dotykając jej włosów, a dziewczyna odepchnęła jego ręke od siebie.
- To przeze mnie obudziłeś się obok nagiego Włocha.
- Co? Boże, skąd wiesz o nagim wlochu? To znaczy…. Nic nie miało takiego miejsca. – zaprzeczył szybko, a zaraz potem coś do niego dotarło: - Zaraz, jak to to twoja sprawka?
- Wsadziłam ci tabletkę gwałtu do drinka i zapłaciłam mu, aby udawał, że z tobą spał. – odpowiedziała wzdychając. – Ale potem upił się i naprawdę chciał się z tobą bzykać, ale go powstrzymałam. – dodała, na co chłopak się wzdrygnął.
- Nie mogę w to uwierzyć… - powiedział siadając na kanapie. – Dzięki Bogu, że moja dupa pozostała nietknięta. – rzkeł klepiąc się w pośladek. – Tatuś cię kocha. – puścił do niej oczko.
- Czy ty właśnie puściłeś oczko do własnej dupy? – zapytała Alex nie mogąc w to uwierzyć. – Dobra, nie ważne, idę sobie. Narka. – dodała machając mu i wyszła. Miles tymczasem stwierdził, ze jeszcze nigdy nie poznał tak zajebistej dziewczyny!
*
Wieczorem Emma chodziła smutna po domu, ponieważ była pewna, że Miles jest tak wściekły na Alex, że nie będzie jej w stanie nigdy polubić. Nie mogła znieśc myśli, ze coś z nią nie tak i jest ktoś, kto za nią nie przepada. Jadła właśnie w samotności płatki z mlekiem oglądając po raz setny Plotkarę, gdy chłopak usiadł obok niej.
- Co oglądasz? A zresztą, nie obchodzi mnie to. – powiedział.
- Wiem. – spuściła głowę smutna.
- Co za dziewczyna. – rzekł kręcąc głową. – Niesamowita. – dodał zadowolony.
- Kto? Alex? – zdziwiła się.
- No a kto? Na pewno nie ty. – roześmiał się.
- Powiedziała ci, że to ona za tym stoi? – upewniła się.
- Jak najbardziej.
- A ty nadal ją lubisz?
- Więcej, ja ją uwielbiam! – uśmiechnął się.
-  I nie jesteś na mnie zły?
- Nie. – wzruszył ramionami.
- Lubisz mnie! – wydarła się prawie wylewając mleko.
- Co? Nigdy w życiu!
- Lubisz, lubisz, lubisz. – zaczęła śpiewać jak nienormalna.
- Zamknij się. – odparł chłopak wstając z kanapy i poszedł do swojego pokoju, lekko się uśmiechając pod nosem.


sobota, 11 czerwca 2016

1x01 The one with getting started

Emma Clarke zawsze działała według z góry ustalonego planu. Nigdy nie robiła niczego spontanicznie. Była osobą raczej wycofaną i niepewną siebie. Wszystko jednak miało się zmienić za sprawą  pewnego czteroosobowego zespołu. A wszystko zaczęło się w dniu w którym Emmie wymówiono mieszkanie, ponieważ właściciel postanowił, że zamieszka w nim jego siostrzenica, a że Emmie kończył się okres wynajmu to ustalił, że nie będzie go dłużej zamieszkiwać. I tak dziewczyna skończyła płacząc przed drzwiami na schodach i waląc w drzwi krzycząc, że nie ma gdzie mieszkać. Warto wspomnieć, że była straszną histeryczką. W końcu właściciel zadzwonił po policje i Emma spędziła noc na komisariacie. Była zadowolona, gdyż paradoksalnie miała gdzie spać. Przyjechał po nią jej wujek, menadżer wyżej wspomnianego zespołu i stwierdził, że mają oni pięć pokoi i spokojnie zmieści się jeszcze jedna osoba w ich mieszkaniu. Dziewczyna spojrzała za szybę samochodu, a potem na swojego wuja, Mishę.
- Jesteś pewien, że się polubimy? – zapytała. – Potrafię być bardzo specyficzna, sam wiesz zresztą.
- Ależ oczywiście! – wykrzyknął rozpromieniony. – Są bardzo dojrzali, jak ty. Zresztą widziałaś ich wywiady w telewizji, prawda?
- Nie oglądam telewizji. – odpowiedziała.
- No tak, zapomniałem, że jesteś dziwna. – skomentował. – Ale jestem pewien, że się polubicie. – dodał widząc spojrzenie Emmy.
- Nawet z moimi świętymi zasadami i głęboką wiarą? – spytała.
- Głęboką wiarą? – prychnął. – Czytałaś w ogóle biblie?
- Okej, masz rację. Ale mam twarde zasady.
- I jestem pewien, że ta zwariowana czwórka je uszanuje.- uśmiechnął się.
                                                                      

- Co?
- Mamy mieszkać z dziewczyną? – zapytał Noah.
- Co? – powtórzył Miles.
- To moja siostrzenica. Polubicie ją. Jest wyluzowana i mega szalona. Nie ma żadnych zasad moralnych, tak jak wy. – powiedział Misha, starając się brzmieć wiarygodnie.
- Co? – kolejny raz spytał Miles. Ich menadżer przewrócił oczami. Czasami potrafili być takimi dzieciakami. Nie wierzył,  że skończyli 18 lat już. – Do naszej świątyni samców ma się wprowadzić „dziewczyna”?
- Tak, to właśnie twierdzę. – odparł spokojnie Misha. – Emma nie ma gdzie mieszkać, a wy macie wolny pokój.
- Boże! I to coś ma imię? – oburzył się. – Nie wierzę. – mruknął wstając gwałtownie z kanapy.
- Ej chłopaki dajcie spokój! – powiedział Darren. – Danielle często tu przesiaduje i nie macie z tym problemu.
- Tak brzmi oficjalna wersja. – zaznaczył Miles.
- Taa, nie znosimy jej tak naprawdę. – powiedział Noah.
- Że co?! – teraz Darren podniósł się z kanapy. – Uwielbiacie Danielle i jej słodki uśmiech! Jest zawsze taka miła dla was.
- Bo tak brzmi oficjalna wersja. – powtórzył Miles.
- Hej, hej! – Misha uniósł dłonie. – Spokojnie chłopcy. Emma jest naprawdę świetną dziewczyną. Lubi imprezować, ćpać i pić. Czyli wszystko to, co wam jest potrzebne do szczęścia.
- Naprawdę? – zdziwił się Nicholas.
- Nah. – ich menadżer potrząsnął głową. – Jest najbardziej sztywną osobą na świecie. Nienawidzi imprez i przy niej na pewno nie będziecie mogli imprezować, chociaż… może jeśli któremuś z was uda się ją upić wtedy… może wyjdzie z niej normalna osoba. Póki co jednak się na to nie zanosi, ale to ja was promuje i załatwiam wszystko i jestem w tym najlepszy.
- Wczoraj zapomniałeś nam powiedzieć o wywiadzie u Ellen. – przypomniał mu Noah.
- Prawie najlepszy. – sprostował Misha. – Faktem jest fakt, że kochacie mnie i zrobicie dla mnie wszystko. – powiedział z uśmiechem rozsiadając się wygodniej na kanapie. Reszta spojrzała na niego ze zmarszczonymi brwiami, więc mężczyzna zapytał: - Okej, ile wam zapłacić?
A wtedy ożywili się i zaczęli krzyczeć na raz.
                                                                       ***
- Czy ja dobrze rozumiem? Będziesz mieszkać z czterema napalonymi kolesiami? – zapytała Alex, najlepsza przyjaciółka Emmy, podczas gdy ona się pakowała.
- Nie są napaleni. – odpowiedziała z oburzeniem.
- Są kolesiami, to oczywiste, że są napaleni. – powiedziała, jakby to było coś oczywistego. – Lepiej ostro się zabezpiecz i nie bierz od nich drinków.
Emma przewróciła oczami.

- Nie idę do nocnego klubu. – powiedziała dziewczyna wzdychając. – A ty jesteś przewrażliwiona. To przez Lucasa.
Alex pokręciła głową i wzięła pilota do ręki po czym włączyła telewizor.
- Czy widziałaś chociaż jeden z ich wywiadów? – zapytała wskazując na ekran. Wtedy Emma przerwała pakowanie i spojrzała na odbiornik. Zobaczyła czterech chłopaków u Ellen, którzy głośno się śmiali i wyglądało na to, że to dla nich świetna zabawa.
- Jakie są dla was najważniejsze wartości w życiu? – spytała Ellen.
- Imprezy.
- Laski.
- Alkohol.
- Imprezy.
Mówili jeden po drugim. Emma wzruszyła na to ramionami.
- To nic nie znaczy. To na pewno ich wizerunek. Każda gwiazda taki ma. Nie są tacy w prawdziwym życiu. – odparła. Alex nie mogła uwierzyć w jej naiwność. Zawsze widzi w ludziach to co najlepsze, a ona to co najgorsze, to dlatego są tak bardzo różne.
- Zmienisz zdanie jak ich spotkasz. – odpowiedziała.
- W ogóle jak nazywa się ich zespół? – spytała wracając do pakowania.
- Part all night. – powiedziała jej przyjaciółka. – I nie żartuje. Możesz nawet wpisać w google.
- No cóż, trzeba jakoś zarabiać. – westchnęła. – O boże. Nawet nie mam pojęcia jak mają na imię. To okropne. Mój wujek jest ich menadżerem, a ja nawet nie przesłuchałam ich jednej piosenki. Pomyślą, że jestem nienormalna.
- Taa przy nich rzeczywiście wypadniesz na „tą nienormalną”. – powiedziała ironicznie Alex. – W każdym razie z tego co wiem jest tam Noah, Darren, Nicholas i Miles. Czytam dużo portali plotkarskich i znam parę plotek na ich temat. – uśmiechnęła się szeroko.
- Ile chcesz za te informacje? – zapytała dziewczyna rozsiadając się na łóżku swojej przyjaciółki. Alex przewróciła oczami i usiadła obok niej po czym wzięła do ręki swojego laptopa i wstukała ich w wyszukiwarkę. – To jest Darren. Ma 25 lat. – wskazała palcem na chłopaka w lokach. – Tatuś zespołu. Ten poważny i kochany. Ma dziewczynę Danielle. Portale plotkarskie ich uwielbiają, ale mówiąc nieoficjalnie moim zdaniem to nie zła suka i na pewno nie jest taka urocza.
- Okeej. – Emma kiwnęła głową. – Darren to ten w lokach ma dziewczynę, jest poważny.
- Dalej. To jest Nicholas. 23 lata. – wskazała palcem na chłopaka w lekkim zaroście i rozmierzwionych włosach. – Jest uważany za tego nieśmiałego. Ogólnie mało mówi w wywiadach, więc pewnie to prawda. Nie ma dziewczyny oficjalnie.
- Nicholas nie ma dziewczyny nieśmiały. – dziewczyna pokiwała kolejny raz głową.
- To jest Noah. – wskazała na blondyna z dołeczkami w policzkach. – Jest z nich najmłodszy ma 21 lat. Jest znany z tego, że jest… gejem. To wszystko. – wzruszyła ramionami.
- Hm, zawsze mogło być gorzej. Mógł być znany z bycia dziwkarzem. – powiedziała Emma.
- I tak właśnie dochodzimy do Milesa! Lat 24, imprezowicz, życie na haju i prochach. Taki typowy luzak. Nie dogadasz się z nim. Wątpię czy cię nawet polubi.
- Hej! – oburzyła się dziewczyna. – Wszyscy mnie lubią.
- Oficjalnie. – sprostowała Alex. – W każdym razie to już wszyscy. Poznasz ich to przekonasz się czy odpowiadają twoim standardom.
- To będzie ciężki orzech do zgryzienia. – Emma wstała i ponownie zaczęła się pakować.
                                                                       ***
- Zaraz przychodzi dziewczyna, a tu taki syf! – krzyknął Darren widząc mieszkanie.
- Danielle cały czas przesiaduje w takim syfie. – zauważył Nicholas.
- Ale to moja dziewczyna, nie jest obca. – odpowiedział. Reszta przewróciła oczami.
- Proponuje ją stąd przegonić. – zaproponował Miles. – Misha mówił, że to dziewczyna z „zasadami”, więc na pewno nasze imprezowe życie nie będzie jej odpowiadać.
- Misha zapłacił nam też 500 $ za tydzień przebywania z nią. – powiedział Noah. – Nie wiem jak wy, ale zamierzam zbierać kasę na nowy samochód.
- Powodzenia. Może w 10 lat dorobisz się na jakiegoś dobrego grata. – Miles poklepał go po plecach na co jego przyjaciel pokazał mu środkowy palec.
- Możecie na moment odłożyć waszą wielką miłość i skupić się na tym cholernym bałaganie? – poprosił Darren. Wtedy Miles odskoczył od Noah i spojrzał na niego z odrazą.
- W przeciwieństwie do tego homosia, ja jestem hetero.
- Bo jeszcze nie miałeś okazji przespać się ze mną. – Noah posłał mu całusa w powietrzu. – Po za tym również jestem hetero, przynajmniej nieoficjalnie.
- Co innego piszą w gazetach. – prychnął Miles. – Każdy jest jak „Noah? Który to? Aaa ten gej, już wiem”.
Chłopak przewrócił oczami.
- Zazdrościsz mi faktu, że wiem jak się wypromować. Ty jesteś za to znany z bycia dziwkarzem.
- I to jest akurat prawda! – powiedział dumnie. W tym momencie do salonu wbiegł Nicholas z pistoletem na wodę i zaczął w nich strzelać, krzycząc:
- Wojna szmaty!
- I on jest uważany za tego nieśmiałego, dacie wiarę? – zapytał Darren sam siebie wskazując na swojego przyjaciela.
- O ty suko. – Miles z szybkością strzały zaczął przed nim uciekać, a Noah nalał wody do szklanki i zaczął w nich lać. Wszyscy zaczęli krzyczeć i ogólnie był rozpierdol. I to była właśnie chwila w której w drzwiach stanęła długo wyczekiwana przez nich Emma. Nikt jej nawet nie zauważył, gdyż byli tak bardzo zaabsorbowani sobą. Miles chował się za kanapą, wyzywając ich, Nicholas strzelał w niego z pistoletu, a Noah lał wodą ze szklanki w Nicka, śmiejąc się na głos. Darren w tym czasie darł się na nich, że obca dziewczyna zaraz tu przyjdzie. Emma tymczasem stała z otwartą buzią nie wiedząc co powiedzieć. Po pięciu minutach Nicholas ją zobaczył i przestał lać Milesa, który zmarszczył brwi i powiódł za jego spojrzeniem. Noah nadal się śmiał, ale przestał, gdy również zobaczył dziewczynę, a Darren siedział na kanapie i chował twarz w dłoniach mrucząc coś pod nosem.
- Hej jestem Emma. – pomachała im lekko.
- Hej Emma. – odpowiedzieli we trojkę. Wtedy Darren spojrzał na nią i pokręcił głową zawstydzony.
- Odchodzę z zespołu. – westchnął tylko.
                                                                       ***


- I co o nas myślisz? – zapytał Noah, kiedy Emma rozpakowała się w swoim nowym pokoju. Dziewczyna spojrzała na niego nieprzekonana po czym wzruszyła ramionami. Chłopak był bardzo dociekliwy i chciał wiedzieć wszystko, a ona jeszcze nie miała wyrobionej opinii. Okej miała, ale nie była najlepsza, więc czekała na lepszą.
- Jesteście całkiem… - zaczęła, ale nie dokończyła, gdyż przerwał jej Miles.
- Zajebiści?
- Chciałam powiedzieć dziecinni, ale twoje też jest dobre. – powiedziała, na co chłopak prychnął.
- Dobre sobie. My i bycie dziecinnym. Ha. – Miles zrobił obrażoną minę i poszedł do kuchni nalać sobie soku.
- On jest najbardziej dziecinny, prawda? – zapytał Noah wskazując na niego palcem.
- Zdecydowanie. – odparła dziewczyna, na co chłopak odetchnął z ulgą.
- A więc co o nas słyszałaś? – spytał Darren znad kanapy. Emma ponownie wzruszyła ramionami, nie była pewna czy ma powiedzieć prawdę czy też skłamać. Postawiła na pierwszą opcję.
- Właściwie to… nic.
- Nic? – zdziwił się Noah. – Serio nic? Nawet troszeczkę? – pokazał na palcach.
- No troszeczkę tak, ale nie dużo. Nawet nie pamiętam nazwy waszego zespołu. – przyznała ze wstydem. – Party coś tam, prawda?
- Party all night. – powiedział Miles wracając z kuchni. – I kto tu jest dziecinny, co? – mruknął kręcąc głową z niedowierzaniem.
- To chyba świadczy o mojej dojrzałości, prawda? Fakt, że nie interesuje się młodzieżowymi zespołami. – odparła.
- Jesteś strasznie przemądrzała. – skwitował chłopak.
- Ale chociaż dojrzała. – odgryzła mu się. Darren zaczął chichotać, a Noah sprawdzał coś na telefonie.
- O nie! – wykrzyknął. – Dostałem 10 unfollow na twitterze. To pewnie przez zdjęcie z Johnem. Wiedziałem, że jest dla mnie za mało atrakcyjny. – powiedział do siebie.
- Umawiasz się dla follow na twitterze czy dla siebie? – Emma myślała, że zadaje to pytanie retorycznie, ale mylila się.
- To oczywiste, że dla follow na twitterze. Po co mi inaczej publiczne związki? Coś prawdziwego zachowałbym dla siebie. – odpowiedział jakby to było oczywiste.
- Więc udajesz? – zdziwiła się.
- Yup. – pokiwał głową. – I tak dla jasności: nie jestem gejem. – dodał. – O shit mam randkę z Rodrigo. – powiedział patrząc na zegarek na ręce i wybiegł z domu niczym strzała.
- Ty też umawiasz się z Danielle pod publikę? – zapytała Emma patrząc na Darrena, on tymczasem potrząsnął głową uśmiechając się.
- Nic z tych rzeczy. Naprawdę ją kocham. – przyznał.
- Nawet nie wiesz jak mnie to cieszy. – powiedziała dziewczyna.
- Zaraz powinna wpaść. – rzekł chłopak patrząc  na zegar ścienny. – Nie mogła się doczekać, aż cię pozna.
- Naprawdę? – zapytała zaskoczona Emma.
- Naah, nie ma pojęcia, że tu mieszkasz. – odpowiedział Darren, a dziewczynie mina zrzedła nieco. W tym samym momencie zadzwonił dzwonek u drzwi, a Nicholas niczym torpeda pobiegł otworzyć. W progu zobaczył Danielle i od razu obrzucił ją promiennym uśmiechem. Nie umknęło to uwadze Emmy.
- Heej Dan. – powiedział patrząc na nią rozmarzonym wzrokiem.
- Hej Nick. – odparła machając mu. – Jest Darren?
- Co, jaki Darren? – zdziwił się. – Aaa Darren. Nasz Darren? Jest, jest. – wskazał na niego ruchem ręki. Dziewczyna pokiwała głową i poszła się z nim przywitać. Chłopak wstał z kanapy i pocałował ją, a ona to odwzajemniła. Przez chwilę stali i po prostu się całowali, póki Emma nie odchrząknęła.
- Cześć. Jestem Emma. – powiedziała do dziewczyny Darrena.
- Hej, jestem Danielle. – odparła niepewnie. – Sypiasz z Milesem? – strzeliła.
- Taa, chciałaby. – prychnął chłopak znad telewizora popijając teraz piwo i oglądając mecz.
- Nie sypiam z żadnym z nich. – powiedziała z uśmiechem. – Mieszkam z nimi. – wyjaśniła. – Jestem siostrzenicą ich menadżera.
- Och, nigdy cię nie poznałam.
- Ani ja ciebie. – odpowiedziała.
- Niby nie, ale na pewno zdjęcia w gazecie widziałaś. – stwierdziła jako coś oczywistego.
- Szczerze mówiąc to nie. – powiedziała, a dziewczyna zrobiła zawiedzioną minę. Nicholas tymczasem cały czas wlepiał wzrok w Danielle. Emma znów to zauważyła i coś jej zaczęło świtać.
- Emma żartuje. Widziała, prawda? – do rozmowy wtrącił się Darren, który rzucił dziewczynie jednoznaczne spojrzenie, na co ona pokiwała głową.
- Tak, tak to taki mój mały żarcik. – roześmiała się nerwowo. – Im wmówiłam, że nie znam nazwy ich zespołu.
Danielle roześmiała się szczerze.
- Uff, a już mnie wystraszyłaś. Osz ty. – poklepała ją po ramieniu. – Jesteś w sumie zabawna. Może pójdziemy jutro na zakupy?
- Nie jestem fanką zakupów. – przyznała.
- Wiem, zauważyłam to, dlatego ci to proponuje. – odpowiedziała dziewczyna patrząc na Emme ze współczuciem.
- Jakie to miłe z twojej strony. – powiedziała ironicznie.
- Prawda? – odparła Dan. Darren widząc, że napięcie zaczyna rosnąć, a Emma jest o krok od wybuchu złości, pociągnął swoją dziewczynę za ramię w stronę wyjścia twierdząc, że na nich pora i seans już się rozpoczął. Danielle pomachała nowej lokatorce chłopców i wyszła z mieszkania razem ze swoim chłopakiem. Emma ciężko westchnęła.
- Też jej już nie znosisz, prawda? – odezwał się Miles znad kanapy.
- I to jak. – odpowiedziała.
                                                           ***
Emma nie mogąc znaleźć żadnych kubków poszła do pokoju Nicholasa, gdyż reszta wyszła, a Miles nie miał pojęcia co gdzie się w ich domu znajduje. Zapukała, ale nikt nie odpowiadał, więc weszła do środka. Pusto. Zmarszczyła brwi, ponieważ na pewno nie wychodził. Postanowiła, że poszuka go w pokoju. Zajrzała nawet pod łóżko, ale nikogo tam nie było. Za zasłonami również. W końcu stwierdziła, że wygłupia się i rzeczywiście Nick mógł wyjść bez uprzedniego informowania o tym, ale w oczy rzuciła jej się szafa. Podeszła do niej i otworzyła ją, a wtedy przeżyła szok. Totalny. Bowiem owszem znalazła Nicholasa, ale znalazła też jego sekret…
- Emma? Co ty tu robisz? Czy w tym domu nie można mieć w ogóle prywatności?! – wydarł się.
- Ja… ja… przepraszam. – jąkała się. – Nie chciałam.
- Nic nie widziałaś, jasne? Zapomnij o tym. Wymaż to z pamięci. – rozkazał jej.
- Obawiam się, że to będzie trochę trudne, ale postaram się. – zapewniła go.
- Masz to zrobić, już teraz natychmiast. – mówił w panice. – Boże odkryłaś mój sekret, co ja teraz zrobię? Będę musiał się wyprowadzić na Antarktydę, bo może tam mnie nikt nie znajdzie.  
- Nie ma w tym nic strasznego w gruncie rzeczy. Po prostu zrobiłeś sobie ołtarzyk ze zdjęć dziewczyny kumpla z zespołu. To wszystko. Każdy tak kiedyś robił. – machnęła niedbale ręką.
- Serio? – zdziwił się.
- Nie, to chore. – odpowiedziała poważnie. – Ale nie martw się, pomogę ci z tego wyjść. – zapewniła go.
- Jak?
- Nie mam zielonego pojęcia. – westchnęła. – Ale coś wymyślę.
                                                           ***
- To się zaczęło prawie od razu po tym jak Danielle zaczęła chodzić z Darrenem. Nie wiem co mi się stało, ale nagle nie mogłem przestać o niej myśleć. Chciałem z nią spędzać każdą minutę. Stała się dla mnie najważniejsza, ale nie mogłem jej mieć… Głupi Darren. – mruknął. – Spędza z nią cały wolny czas.
- Faktycznie to podłe z jego strony. – odpowiedziała ironicznie Emma. – Nicholas, jesteś świetnym chłopakiem nie musisz robić takich rzeczy.
- Wiem, ale chcę. To sprawia, że czuje się bliżej niej. – westchnął.
- Nie Nick. To sprawia, że jesteś bliżej nie Danielle, ale psychiatryka. – odpowiedziała dziewczyna. – Musisz spalić jej zdjęcia i zniszczyć ten ołtarzyk, rozumiesz?
- Nie. Na pewno tego nie zrobię. – zaprotestował gwałtownie.
- Ale musisz. Myślę, że biblia ci w tym pomoże. – powiedziała Emma.
- A co w niej jest? – zapytał.
- Czy ja wiem? Na pewno jakieś prawdy życiowe skoro to biblia. – odpowiedziała wzruszając ramionami.
                                                                       ***
- Mamy już 2 tysiące lajków. – ucieszył się Noah siedząc naprzeciwko Rodrigo z telefonem w ręku. – Może jeszcze jedna fotka? – zaproponował.
- Zrobiliśmy ich już kilkadziesiąt, może wystarczy? – westchnął.
- Ale narzekasz i za co ja ci płacę? – oburzył się. – Ale okej. Masz rację. Czas na homara. – odłożył telefon i spojrzał ze smakiem na swoją potrawę. – Wygląda przepysznie.
- Musimy uciekać. – jęknął Włoch.
- Bez przesady, ja wiem, że w tanich restauracjach jedzenie nie jest idealne, ale zostańmy jeszcze trochę. – powiedział Noah, a Rodrigo potrząsnął głową.
- Nie o to chodzi. Santonio mnie zobaczył. Musimy uciekać jak najszybciej. – Rodrigo wstał z siedzenia i pociągnął Noah za rękaw.
- Zaczekaj tylko zapakuje homara do torby.
- Nie ma czasu, już wstał z siedzenia! – wykrzyknął i trzymając mocno chłopaka za ramię skierował się do wyjścia. Noah był kompletnie zdezorientowany. Nie wiedział co się dzieje, tym bardziej, iż za sobą usłyszeli głośne wołanie i jakby wystrzał pistoletu. Zaczął być przerażony.
- Nie powinienem o to pytać, ale kim jest Santonio? – zapytal w biegu.
- Kimś bardzo złym. – odpowiedział Rodrigo.
- Tego sam się domyśliłem.
- Powiedzmy, że należy do mafii.
- Do mafii?! – wykrzyknął Noah przystając. – Jaja sobie kurwa robisz?! Oddawaj kasę.
- Nie. To na długi dla Santonio. – powiedział Rodrigo przyciskając pieniądze do piersi.
- Nie wierzę. – chłopak pokręcił głową. – To najgorsza udawana randka w moim życiu. – jęknął.
                                                                       ***
- Czytasz biblie? – zapytał Miles wchodząc do pokoju Nicholasa.
- Yup. – pokiwał głową. – Wyczytałem z niej wiele przydatnych prawd życiowych. – dodał.
- Na przykład jakich? – chłopak zmarszczył brwi.
- Że… że… Jezus był żydem? – powiedział nieśmiało. – A ty tu czego? – zmienił temat.
- Nie będę kłamał. Skończyły mi się kondomy, a mam dwie panienki w pokoju. – przyznał.
- I myślisz, że ja mam? – zdziwił się.
- A nie masz?
- Okej, mam. – pokiwał głową i wyjął jedną z kieszeni po czym rzucił do Milesa.
- Dzięki i nie będę pytał dlaczego nosisz je przy sobie w domu. – odpowiedział po czym wyszedł z jego pokoju.
                                                                       ***
- To było straszne! – krzyknął Noah wbiegając do środka i zamykając z trzaskiem za sobą drzwi. – Nigdy więcej randek z Włochami. – powiedział i położył się na kanapie. – Niech ktoś mi zrobi herbaty!
- Hejka Noa. Jak tam? – zapytał Miles wychodząc z pokoju w samych bokserkach. – Mam właśnie w pokoju dwie gorące panienki, a jak tobie minął dzień?
- Tragedia jednym słowem. Byłem ścigany przez mafię. Zrobisz mi herbaty? – jęknął.
- Mafię? – zdziwił się. – Spodziewałbym się tego bardziej po… hm, sobie.
- Włoch z którym się umówiłem miał z nimi jakieś porachunki. Doczekam się tej herbaty? – dopytywał chłopak niecierpliwiąc się.
- A masz 20 dolarów? – spytał Miles.
- W moim portfelu na komodzie. – odpowiedział blondyn.
- Okej, a więc zrobię ci. – zapewnił go Miles puszczając mu oczko. W tym momencie nadeszła Emma, która zobaczyła jak chłopak wyciąga pieniądze z portfela Noah.
- Widziałam. – powiedziała zaplatając ręce w koszyczek.
- Nic nie widziałaś. – rzekł i poszedł do kuchni zagrzać wodę.
- Noah, twój przyjaciel właśnie cię okradł.
- Wiem. Pozwoliłem mu. – machnął nie dbale ręką. – Robi mi w zamian herbatę.
Dziewczyna zaniemówiła na chwilę po czym pokręciła głową. Chyba nigdy się nie przyzwyczai do zasad panujących w ich domu. Postanowiła pójść do łazienki. Idąc korytarzem przechodziła obok pokoju Milesa. Drzwi były uchylone, a w środku na łóżku siedziały leżały dwie dziewczyny. Otworzyła szeroko oczy nie wierząc  w to co widzi. Trojkąt? Czy Miles nie ma żadnych zasad moralnych? To nienormalne. Już bardziej rozumiała Noah i jego ślepe podążanie za sławą.
- Hej, przepraszam, że przeszkadzam, ale szłam do łazienki i zobaczyłam was i pomyślałam, że… przywitam się. – powiedziała Emma wchodząc do środka.
- Hej. – odpowiedziały równo machając jej.
- Mogę wam zadać pytanie? – spytała siadając na łóżku.
- Chyba tak.- odpowiedziała blondynka.
- Dlaczego sypiacie z Milesem? Okej, rozumiem jest sławny i bogaty, ale nie jest aż tak przystojny, aby tak się poniżać. Mam na myśli… trójkąt? Serio? Kto tak robi? To nadal jest w modzie? – roześmiała się nerwowo. – Przecież równie dobrze mogłybyście przespać się z innym sławnym i bogatym kolesiem, bez trójkąta, więc dlaczego Miles? Co on ma w sobie takiego? Urodę? Wątpię. Widziałam ładniejszych chłopaków, którzy wyrywali dziewczyny  i nie musieli mieć kasy. Urok osobisty? Przecież on nawet nie szanuje dziewczyn. Kpi z nich i nabija się. Więc… chyba pozostają tylko te pieniądze… a zresztą, co mnie to obchodzi. – Emma wstała z łóżka i machnęła niedbale ręką. – To wy z nim marnujecie czas. Ja na waszym miejscu wolałabym spędzić ten czas na dokształcaniu się i to nie w sferze seksualnej, ale duchowej. Dla Milesa już nie ma ratunku, zawsze będzie niedojrzałym dzieciakiem, ale wy dziewczyny… spodziewała się po was więcej. Okej, to ja już będę szła. – powiedziała Emma i wyszła czym prędzej z jego pokoju.
- Ona ma rację. Kompletnie się nie szanujemy. – powiedziała brunetka.
- W ogóle kim ona jest? – zapytała blondynka. – I dlaczego stanęła na naszej drodze dopiero teraz? Tyle czasu zmarnowałyśmy na pójście do łóżka z Milesem, że zapomniałyśmy o własnych potrzebach.
                                                                       ***
Tymczasem Darren i Danielle wrócili z kina. Dziewczyna nie wyglądała na zadowoloną.
- To był tylko razy. Nigdy mi się to nie zdarzyło. – mówił Darren.
- Jak mogłeś? Nie wierzę. – powiedziała Dan kręcąc głową.
- Co się stało? – zapytał Miles jedząc czipsy.
- Darren zasnął w połowie filmu! – krzyknęła dziewczyna.
- To rzeczywiście tragiczne. – rzekł znad kanapy Noah. – Gorsze od mojej mafii.
- Jakiej mafii? – zdziwił się Darren. – Znów się naćpał? – zapytał Milesa.
- Mnie nie pytaj. Nie było mnie z nim. – odpowiedział unosząc ręce ku górze. – Dobra ja wracam do moich pań. – postanowił, ale kiedy się odwrócił, obie już za nim stały ubrane.
- To my będziemy wychodzić. – powiedziały.
- Słucham?! – krzyknął oburzony. – Jak to wychodzić? Po tych cudownych 15 minutach?
- Ktoś nam uświadomił, że tracimy na ciebie czas. Powinniśmy go spędzać na rozwoju duchowym, a nie seksualnym. – powiedziała brunetka.
- Kto?
- Jakaś dziewczyna. Brunetka. – odpowiedziała i obie wyszły.
- Emma. – warknął Miles przez zaciśnięte zęby.
- Oho będzie awantura. – ucieszyła się Danielle. – Noah jest wolne miejsce obok ciebie?
Chłopak jednak nie odpowiedział i udał, że śpi. Dziewczyna zrobiła obrażoną minę, ale nic nie powiedziała. Tymczasem Miles wybrał numer do Mishy i zaczął na nią niewiarygodnie przeklinać. Dziewczyna słysząc to weszła do salonu.
- Czy on nazwał mnie szmatą nie mającą własnego życia? – zapytała wskazując na chłopaka.
- Jasne, że nie! – odkrzyknął Darren próbując się roześmiać. – Chodziło mu o Emme Watson. Od nie pamiętnych czasów go wkurzała.
- O! proszę. Jest szmata nie mająca własnego życia. – powiedział widząc ją.
- A może jednak chodziło mu o ciebie. – odparł Darren.
- Co zrobiłam? – zapytała.
- I jeszcze się pyta co zrobiła! – krzyknął Miles. – Nie wierzę. – pokręcił głową. – Słyszałeś to Misha?
- Słyszałem już chyba wszystko. – odpowiedział w słuchawce.
- Wypędziłaś moje dziewczyny! – wrzasnął. – Nagadałaś im głupot o jakimś rozwoju duchowym i uciekły!
- Nie wiedziałam, że wezmą to sobie tak bardzo do siebie… naprawdę. – próbowała się wytłumaczyć. Chłopak jednak przewrócił oczami.
- Masz ją wyrzucić, słyszysz? Nie chcę jej tutaj. I nie obchodzi mnie, że to twoja siostrzenica. Mam jej dość.
- Hej, hej. Ja akurat lubię Emmę. – wtrącił się Nicholas. – Nauczyła mnie co to znaczy żyć w zgodzie ze sobą. – powiedział wskazując na biblie. – A może tylko tego, ze Jezus był żydem… sam nie wiem, w każdym razie lubię ją.
- A ja nie. – odburknął.
- Okej, a więc proponuje głosowanie. – powiedział Nick.
- Kocham głosowania! – krzyknął Noah.
- O przebudziłeś się. – powiedziała Danielle mrużąc oczy.
- Kto jest za tym, aby Emma została ręka w górę. – rzekł Nicholas podnosząc rękę. Noah i Darren zaczęli się zastanawiać, więc Nicholas podszedł do Noah i powiedział: - Stary, zapłacę ci, ile chcesz?
- 500 $. – odpowiedział.
- Aż tyle?!
- Zbieram na nowy samochód. – odparł. – A one nie są tanie.
- Zgoda. – powiedział i podszedł do Darrena. – Ile chcesz?
- O nie, mnie nie przekupisz. – roześmiał się.
- Będę ci odkurzał pokój przez miesiąc.
- Dobra, przekupiłeś mnie. – przyznał chłopak i podniósł rękę. Miles widząc to rzucił telefonem o ścianę.
- Nie można przekupywać.
- Wcale tego nie zrobiłem. – zapewnił go Nicholas. – Noah, Darren przekupiłem was? – zapytał ich.
- Skądże.
- Gdzieżby tam.
Odpowiedzieli niedbale machając ręką. Miles zmrużył oczy jak kot i wyszedł z domu.
- Przejdzie mu. – pocieszył Emmę Darren.
- Mam nadzieję. – odpowiedziała nieprzekonana.
                                                                       ***
Wieczorem wszyscy oglądali film w salonie. Darren pierwszy raz nie zasnął na melodramacie, a Nick cały siedział we łzach.
- To jest piękne. – wyjęczał.
- Nie jestem fanem melodramatów, ale przyznaję to chwyciło mnie za serce. – powiedział Noah. – Darren zrobisz mi zdjęcie na tle filmu? Melodramaty to filmy dla płaczących gejów, a chcę, żeby moi fani myśleli, że jestem wrażliwy.
- Hej! – oburzył się Nicholas.
- Spoko nie mówiłem o tobie. – powiedział Noah puszczając oczko do reszty. Potem Darren wziął jego telefon i zrobił mu zdjęcie na tle telewizora. Noah wyciągnął kciuk i się uśmiechnął.
- Taa, rzeczywiście wyglądasz na romantyka. – rzekła Emma.
- Prawda? – ucieszył się Noah.
- Żałosne. – burknął Miles wchodząc do pomieszczenia. – Cztery baby oglądające melodramat. Fu.
- Lubisz ten film, nie musisz udawać, ze tak nie jest. Przyłapałem cię rok temu jak po kryjomu oglądałeś go pod kocem. – powiedział Darren.
- Naprawdę? – roześmiała się Emma. – Jestem z ciebie dumna, Miles. I przepraszam za spłoszenie twoich dziewczyn. Naprawdę nie chciałam.
- Jasne, tak jak filmowy Noah nie chciał zostawiać Allie, ale jednak to zrobił. – powiedział Miles wskazując na „Pamiętnik”. – Cholera. – mruknął. – I nie, odpowiadając na wasze pytania, wcale nie oglądałem tego filmu, wiem to ze… zwiastunów. – wyjaśnił.
- Jasnee. – odpowiedziała reszta. Chłopak obrażony wyszedł, a po chwili znów przyszedł, pytając:
- Była już ta wzruszająca scena ze staruszkami?
- Nie spojleruj! – krzyknął Nick.
- I tak  umrą na końcu. – powiedział z satysfakcja, na co reszta zaczęła rzucać w niego poduszkami.