- O sok, super, dzięki. – powiedział i wypił jednym
haustem. Emma spojrzała na niego mrużąc gniewnie oczy. Nie tak miało się to
potoczyć. Kolejny raz, gdy próbowała przekonać do siebie Milesa było kiedy brał
prysznic. Pomyślała, że specjalnie zabierze mu ręcznik, aby potem mu go dać,
gdy będzie potrzebować. Wyjdzie na wspierającą współlokatorkę. Chłopak jednak
zaczął niewiarygodnie krzyczeć, że zabije osobę, która zabrała mu ręcznik.
Emma, więc postanowiła się nie wychylać. Następnym raz pojawił się wieczorem,
gdy dziewczyna zrobiła dla Milesa specjalną kolację. Nie, nikt tym razem tego
nie zjadł, ale kiedy postawiła na stoliku dla chłopaka z karteczką „To dla
ciebie”, o mało nie zadzwonił na policję. Okazało się bowiem, ze jest uczulony
na orzechy, a karteczka „To dla ciebie” brzmiało psychopatycznie. Ostatni raz
był kiedy Emma posprzątała mu pokój. Zadowolona z siebie, że wykonała świetną
pracę, czekała, aż Miles wróci. On jednak zaczął się wydzierać, że teraz nic
nie może znaleźć. Dziewczyna ciężko westchnęła. Nic nie pomoże. Zawsze będzie
jej nie znosił. Tak musi im być pisane.
- Wiesz ile poświęciłam czasu, aby posprzątać ten
brud? – zapytała nie wytrzymując.
- A więc to twoja sprawka! – wykrzyknął. –
Wiedziałem! Tylko dziewczyna mogła zrobić takie coś.
- Co to znaczy „dziewczyna”? – zapytała ostrym
tonem.
- „Dziewczyna” znaczy „dziewczyna”, a konkretniej
„Emma Clarke”. – odpowiedział udając głos małego dziecka. – Podejrzewałem, że
mnie nie lubisz, ale żeby aż tak?
- Zrobiłam to abyś mnie polubił. – odpowiedziała.
- Ach tak? – uniósł do góry jedną brew. – I brak
ręcznika, orzechy w jedzeniu to też abym cię polubił? – zakpił.
- Wiem, ze to nie wygląda dobrze, ale… tak. –
odparła nie pewnie. Rzeczywiście źle to wyglądało.
- Wiesz co Emma, daruj sobie. Denerwujesz mnie i to
się nigdy nie zmieni. – powiedział.
- Nawet jakbym ci dała 10 milionów? – zapytała.
- Tak, nawet wtedy. – przytaknął. – Zresztą i tak
ich nie masz.
- Może bym je zdobyła, gdybym miała motywacje. –
wytknęła mu język.
- Desperatka. – skwitował. W tym momencie do domu
weszła Alex, najlepsza przyjaciółka Emmy.
- A więc tu mieszkasz, no, no. Nie złe mieszkanko. –
powiedziała rozglądając się po salonie. Wtedy wbiegł tam Miles słysząc głos,
który go oczarował, a jeszcze bardziej był oczarowany widząc Alex we własnej
osobie. Natychmiastowo zrobił maślane oczy.
- Miles Teller. – wyciągnął w jej stronę dłoń.
- Alex. – odpowiedziała. – Znam cię. Wiem, ze jesteś
dziwkarzem, więc daruj sobie.
- I wywnioskowałaś to po tym co piszą w gazetach? –
zadrwił.
- Nie po zdjęciach z twoimi dziwkami, ale mniejsza z
tym. – odpowiedziała równie pewnie.
- To moja przyjaciółka Alex. – powiedziała Emma
wchodząc do salonu. – A to Miles, mój współlokator, na razie.
- Hej, hej! Tylko współlokator i tak zostanie. Na
zawsze. – rzekł stanowczo.
- Ma się rozumieć, tylko współlokatorze. – Emma
puściła mu oczko, a Miles poczuł się nie swojo. Tymczasem Alex zaczęła
rozglądać się po mieszkaniu i wchodzić do wszystkich pokoi.
- Może chcesz zobaczyć mój? – zapytał chłopak.
- Nie, dzięki. – odparła.
- Na pewno? – chciał się upewnić.
- Na 300 procent. – powiedziała.
- Niedostępna, lubię takie. – rzekł i poszedł
zadowolony z siebie.
- Zawsze jest taki? – zapytała Alex Emmę.
- Zazwyczaj jest gorszy. – odpowiedziała i obie się
roześmiały.
- Nie źle mieszkasz. – pochwaliła ją. – Żałuje, że
mnie właściciel nie wykopał z mieszkania aż, no i że nie mam wujka menadżera.
- Nie przesadzaj. Wolałabym mieszkać w moim starym
mieszkaniu szczerze mówiąc. – przyznała Emma.
- Dlaczego? Tu jest super.
- Tak, ale…
- Ale co? – nalegała Alex. – No Em, wyduś to z
siebie.
- Nie wszyscy mnie lubią. – powiedziała szeptem. Jej
przyjaciółka przewróciła oczami. To był główny problem Emmy, nie mogła znieść
kiedy ktoś jej nie lubił. Mogłaby stanąć na głowię, byle by sprawić, by obca
osoba ją chociaż trochę zaczęła lubić.
- Chodzi ci o Milesa? Olej go. Wygląda na dupka. –
powiedziała nie patyczkując się z delikatnością.
- Wiem, ale… nie mogę znieść faktu, że za mną nie
przepada. To dołujące. – powiedziała siadając na kanapie.
- Dołujące jest noszenie tego okropnego wdzianka. –
odparła Alex.
***
Po paru minutach do domu przyszedł Nick. Wyglądał na
zadowolonego. Chociaż jemu Emma sprawiła radość.
- Biblia jest świetna! – powiedział. – Od razu
czuje, ze żyje! Jak mogłem tyle czasu stracić na myślenie o Danielle? To
nienormalne. Teraz mam nowe zajęcie. Kółko różańcowe, dzięki Emma.
- Nie ma za co. – odpowiedziała. – Poznałeś już moją
przyjaciółkę Alex? – wskazała na nią.
- Hej, jestem Nick. – powiedział.
- Hej, jestem Alex. – odparła. – Gratuluje kółka
różańcowego. – dodała z kpiną.
- Dzięki. – odpowiedział nie załapując ironii. – Idę czytać biblie. Jeszcze raz dzięki Emma.
– rzekł i odszedł od nich.
- To twoja sprawka? – zapytała Alex wskazując na
niego.
- W rzeczy samej. – odpowiedziała będąc z siebie
dumną.
- Powinnaś się wstydzić. – powiedziała dziewczyna. –
Zrobiłaś z normalnego chłopaka to… coś. – rzekła z obrzydzeniem.
- Nie przesadzaj. W końcu nie zadręcza się Danielle,
a to duży plus. – pochwaliła go Emma.
- Kto by się zadręczał tą suką? – zdziwiła się.
- Ktoś zakochany w niej? –zapytała retorycznie.
- Serio? – Alex nie mogła w to uwierzyć. Tyle
gorących ploteczek.
- Tak, tak cena jest niezmienna, a kasę dostaniesz
po randce, tak jak się umawialiśmy. – powiedział Noah wchodząc do mieszkania,
rozmawiając przez telefon. – Do zobaczenia wieczorem. – dodał rozłączając się.
- To Alex moja przyjaciółka. – powiedziała Emma
wskazując na nią.
- Heej. – odparł chłopak lekko jej machając. –
Jestem Noah Foster.
- Wiem. – odpowiedziała uśmiechając się.
- To fajnie. Muszę się szykować na randkę, dlatego
pozwólcie, że was opuszczę. – rzekł i poszedł do swojego pokoju.
- Na żywo jest jeszcze przystojniejszy. Szkoda, ze
jest gejem. – westchnęła Alex.
- Nie jest. – odpowiedziała Emma.
- Co?
- Noah udaje, aby zyskać sławę. Jak widać udaje mu
się.
Alex o mało nie dostała zawału. Tyle gorących
ploteczek na raz! Ona tego nie przeżyje. Jeszcze tylko nie miała okazji poznać
Darrena. Tak to będą wszyscy.
- Czyli podobają mu się dziewczyny? – spytała nie
mogąc w to nadal uwierzyć.
- Cóż, teoretycznie rzecz biorąc powinny, ale jakoś
tego nie zauważyłam. Chyba najbardziej podoba mu się bycie sławnym i to
naprawdę go kręci. – odpowiedziała Emma. W tym samym momencie do domu wszedł
Darren. Nie wyglądał jednak na zadowolonego – wręcz przeciwnie. Na jego twarzy
malował się strach.
- Wszyscy zachowajcie spokój! – powiedział w
zdenerwowaniu. – Niech nikt nie panikuje! Słyszycie? Nikt! – krzyknął totalnie
panikując.
- Na razie jedyną osobą, która to robi jesteś ty. –
wskazała na niego palcem Emma.
- Jak możesz być taka spokojna w tej chwili? Ech,
dziewczyny. – machnął nie dbale ręką.
- Dlaczego każdy zwraca tu uwagę na moją płeć?! –
krzyknęła zirytowana tym faktem. Alex dotknęła jej ramienia w pocieszającym
geście.
- To czwórka wygłodniałych samców. Mówiłam ci.
- W tym domu najprawdopodobniej jest podsłuch. –
powiedział szeptem do nich Darren.
- Podsłuch? – spytała dziewczyna.
- Nie, paralizator. A co ja przed chwilą
powiedziałem?! - obruszył się.
- Skąd te podejrzenia? – zdziwiła się.
- Bo w kieszeni mojej kurtki znalazłem to! – mówiąc
to wyjął małe czarne urządzenie. – Ktoś znał każdy mój ruch przez bóg wie ile
czasu. Od dziś muszę się mieć na baczności. Nie wiadomo gdzie jeszcze ktoś ma
dostęp. Boże, przecież ktoś mógł mnie obserwować jak biorę prysznic. –
powiedział zakrywając się.
- Taa, w tym momencie to jest twój największy
problem. – Emma przewróciła oczami. – Może to głupi żart Milesa, Nicka albo
Noah? Ewentualnie Mishy?
- Nie sądzę. – pokręcił głową. – Czuje, że tym razem
to coś poważnego.
- A ja czuje, że to ich kolejny prank.
- A ja czuje, że nie.
- A ja czuje, że tak. – upierała się Emma. Darren
zmrużył oczy.
- Zobaczycie, że mam rację i ktoś czyha na moje
życie. – powiedział i udał się do swojego pokoju.
- Ale macie tu fajnie. – skomentowała Alex.
- Nie w takich momentach. – odparła ciężko
wzdychając. Po chwili usłyszeli głośny hałas dochodzący z pokoju Darrena.
Szybko tam pobiegły. Na miejscu okazało się, że chłopak przeszukuje cały pokój.
Wywalał wszystkie przedmioty i szukał drugiego podsłuchu. Obie przewróciły
oczami. Oby nie zamieniło się to w jego chorą obsesję.
*
Wieczorem, gdy Alex poszła do domu, Emma oglądała
telewizję. Wtem podszedł do niej Miles i usiadł obok. Dziewczyna zmarszczyła
brwi, ponieważ to nie było w żadnym wypadku normalne.
- Wszystko w porządku? – zapytała.
- Mam dla ciebie propozycje. – zaczął tajemniczo.
- Nie, nie prześpię się z tobą. – odparła szybko,
gdyż pomyślała, że o to właśnie chodzi.
- Co? Fu, nie. Nigdy w życiu! – wzdrygnął się.
- Ta, dzięki to miłe. – mruknęła.
- Okej, jestem skłonny cię polubić. – westchnął
ciężko.
- Naprawdę?! – ożywiła się zadowolona. – Wow, nie
masz pojęcia, ile to dla mnie znaczy! Dziękuje!
- Hej, hej, spokojnie crazy girl. Powiedziałem
„jestem skłonny”. – powiedział unosząc rękę, chcąc ją uspokoić. – Nie tak
szybko. Najpierw coś dla mnie zrobisz…
- Co? – zmarszczyła brwi.
- Namówisz swoją przyjaciółkę Alex, aby się ze mną
przespała. – powiedział uśmiechając się szeroko.
- Żartujesz chyba sobie! – krzyknęła oburzona. – Nie
będę namawiać ją na seks z tobą! To chore! Ty jesteś chory! Lecz się!
- Byłem chory miesiąc temu, teraz jestem zdrowy i
mam jasność umysłu jak nigdy dotąd. Mam ochotę na ostry numerek z twoją
koleżanką, a ty mi to załatwisz. – stwierdził pewnym siebie tonem.
- Nie ma mowy! – upierała się.
- Okej. – wzruszył ramionami. – W takim razie
jeszcze bardziej cię nie znoszę, świętoszko.
- Nie możesz mnie jeszcze bardziej nie znosić, to
nie dozwolone! – powiedziała desperackim tonem.
- A jednak. – uśmiechnął się. – Nie znoszę cię i
już, chyba, że…
- Nawet o tym nie myśl. – wyciągnęła w jego stronę
palec wskazujący.
- Okej. – powiedział i zszedł z kanapy, udając się
do swojego pokoju. Emma nie mogła znieść myśli, że ktoś ją nie lubi, ale nie
chciała też robić ze swojej przyjaciółki taniej szmaty. Miała do niej szacunek…
*
Tymczasem Noah znajdował się na kolejnej udawanej
randce. Tym razem był to wysoki, przystojny blondyn o dwa lata od niego
starszy. Rozmawiało im się naprawdę świetnie. Chłopak nawet zapomniał przez
całe dziesięć minut o wrzucaniu ich fotek na snapchata i instagrama.
- Wow jest naprawdę super. – powiedział Noah
zadowolony, że udało mu się spotkać tak świetnego chłopaka. – Już tyle się o
tobie dowiedziałem i nawet nie musiałem udawać, że nie chce mi się ziewać! –
pochwalił się, a zaraz potem zmarszczył brwi: - Przypomnisz mi swoje imię?
- Lukas. – odpowiedział uśmiechając się.
- Jesteś świetnym materiałem na chłopaka, Lukas. –
powiedział puszczając do niego oczko. – Gdybym nie był stu procentowym
heteroseksualistą to wiedz, że właśnie teraz flirtowałbym z tobą.
- Och, serio? – uniósł do góry ironicznie brew, ponieważ
cóż, od jakiegoś czasu.
- Myślę, że mogę ci coś zaproponować.
- Słucham.
- A co gdybyśmy nie skończyli na jednej randce?
Tylko na przykład na czterech? Albo pięciu? Ewentualnie sześciu.
- Well, czuje się zaszczycony i… - w tym momencie
Lukas zbladł, ponieważ kogoś zobaczył. Noah powędrował za jego wzrokiem.
Okazało się, że patrzył na wysoką brunetkę, która właśnie weszła do restauracji
z jakąś dziewczyną.
- Wszystko ok? – upewnił się.
- Cholera jasna! – prawie wrzasnął i szybko schował
się pod stolik. – Kurwa mać. – syknął. Noah patrzył to raz na brunetkę to na
puste siedzenie. Kompletnie nic z tego nie rozumiał.
- Na pewno wszystko ok?
- A wygląda jakby było ok?! – Lukas ponownie prawie
krzyknął: - Nie, nie jest okej. Chodź tutaj.
Noah jeszcze chwilę się zastanawiał, aż w końcu
również wszedł pod stół. Długi obrus skutecznie uniemożliwiał zobaczenie ich.
- Kto to był? – zapytał.
- Nikt ważny. – machnął dłonią.
- To dlaczego tak się zachowujesz? – zdziwił się.
- To tylko moja żona. – przewrócił oczami.
- Tylko?! – Noah krzyknął, a wtedy Lukas szybko
zaczął go uciszać. – Dlaczego przyszedłeś ze mną na randkę, skoro masz żonę?
- Bo potrzebowałem kasy. – odpowiedział speszony.
- Rozumiem. – mruknął. – Macie jakieś problemy
finansowe i chciałeś pomóc waszej rodzinie?
- Co? – zdziwił się Lukas. – Nie. – zaprzeczył
szybko. – Nie miałem kasy na dziwki to wszystko. – dodał wzruszając ramionami.
Noah otworzył szeroko oczy. Nie mógł w to uwierzyć. Pierwszy koleś miał
porachunki z mafią, a drugi żonę, którą zdradzał. Super.
- Ty wiesz co by się stało, gdyby media odkryły, że
masz żonę i chodzisz do burdelu? Każdy by wiedział, że udaję! Straciłbym sławę,
co równa się, straciłbym wszystko. Rozumiesz? – popukał go w czoło.
- Jesteś bogaty. Czego rozpaczasz? – nie rozumiał.
Noah przewrócił oczami.
- Okej, więc podsumujmy, nie miałeś kasy na
prostytutki, więc umówiłeś się ze mną na fake date, udając geja?
- Widzisz, dużo się od siebie nie różnimy. – puścił
mu oczko.
- Mylisz się. Różnimy i to bardzo. A teraz patrz,
babe. – mówiąc to Noah wyszedł spod stołu i krzyknął na całą restaurację: -
Nie! Nie będę się z tobą bzykać pod stołem! Oszalałeś, Lukas?! Myślałem, że
przyszliśmy tu na przyjacielską kolację! Zresztą, o tam stoi twoja żona, nie
wstyd ci? – wskazał palcem na brunetkę, a potem pokręcił głową zniesmaczony. –
Tak mi przykro. – powiedział dotykając ramienia dziewczyny i wyszedł zadowolony
z siebie z restauracji.
*
- Co?! – wrzasnęła Alex słysząc to co Emma miała jej
do powiedzenia. – Nie, nie zrobię tego!
- Proszęęę, zgódź się. Bądź dobrą przyjaciółką! –
próbowała ją przekonać. Alex nie mogła uwierzyć w to, w co jej przyjaciółka
próbowała ją wrobić.
- Ty chyba sobie żartujesz, Em. – powiedziała
zniesmaczona.
- Bynajmniej. To jedyny sposób, aby Miles mnie
polubił. – odparła ciężko wzdychając. – Chciałabym, aby był inny.
- To może sama się z nim prześpij, co? – zapytała
ostrym tonem.
- Ty chyba sobie żartujesz! Nigdy w życiu. To
dziwkarz. – powiedziała oburzona.
- No nie mów! – odparła przewracając oczami.
- Alex, co mam zrobić, abyś się z nim przespała? –
Emma uklęknęła, mając nadzieje, iż to sprawi, że dziewczyna zmieni zdanie.
- Przestać mnie o to prosić, bo ja i tak tego nie
zrobię? – odparła pytaniem. – Zresztą, Miles naprawdę sądzi, że jestem tanią
panienką, która wskoczy mu do łóżka?
- Cóż, tak? – odparła.
- Nie mogę w to uwierzyć. – powiedziała kręcąc
głową. – Co za sukinkot. Ale ja mu pokażę i wiesz co, możesz mu powiedzieć, że
zrobię to.
- Serio?
- Tak. Prześpię się z nim. – rzekła mając w głowie
ułożony plan zemsty.
*
- Siemka. – rzucił Noah ponurym tonem wchodząc do
mieszkania i zatrzaskując z impetem drzwi.
- Gdzie to jest do jasnej cholery?! Musi to gdzieś
tu być! – krzyknął łapiąc się za głowę i ciągnąc za włosy.
- Czego szukasz? – zapytał.
- Cholernego podsłuchu! Musi tu gdzieś być! Mój
stalker na pewno nie odpuścił. Jestem tego pewien. – powiedział ponownie
przewracając wszystkie meble w salonie.
- Stary, to wygląda jak burdel i powiem ci jedno:
lecz się. – rzekł dotykając jego ramienia i poszedł do swojego pokoju. Darren
tymczasem był zdeterminowany znaleźć to czego szukał za wszelką cenę.
- O ja pierdole. – powiedział Miles wychodząc ze
swojego pokoju. – Była impra, a ja nic o tym nie wiedziałem? – zapytał urażony.
– Czałoby mnie obudzić.
- Spałeś cały dzień? – Darren zmarszczył brwi. –
Zresztą nie ważne. – machnął dłonią. – Pomóż mi szukać podsłuchu.
- Jakiego podsłuchu? – zdziwił się.
- Ktoś w naszym domu zamontował podsłuch. Znalazłem
w mojej kieszeni.
- Serio uważasz, że ktoś chciałby słuchać twojego
nudnego życia? – Miles z uśmiechem rzucił się na kanapę. – Pewnie pomylili cię
ze mną.
- To nie jest zabawne. Jutro muszę to zgłosić na
policję. – powiedział Darren poważnym tonem. – A sprawca za to zapłaci. –
zagroził i wyszedł z salonu pozostawiając burdel.
Tymczasem do domu wróciła Emma, która była
szczęśliwa, ponieważ Alex zgodziła się na propozycję Milesa. Teraz on ją polubi
i wszystko będzie dobrze.
- Mam super wieści! – krzyknęła w progu.
- Wyprowadzasz się od nas? – zapytał pełen nadziei.
- Lepiej. Alex zgodziła się!
- Zgodziła się na co? – spytał, a wtedy przypomniało
mu się o jego propozycji. – Serio? – ucieszył się i zaczął skakać na kanapie jak
szalony. – Życie jest piękne, życie jest piękne, życie jest piękne! – zaczął
śpiewać na cały głos.
- Więc jak? Lubisz mnie? – zapytała.
- Jeszcze nie. Zobaczymy jak potoczy się wieczór. –
powiedział poważnym tonem przestając skakać. – Nie jestem głupi i domyślam się,
że to może być wasz plan. – mówiąc to podszedł do niej i pstryknął ją w nos.
Emma złapała się za niego.
- Alex naprawdę wydawała się być podekscytowana na
waszą noc. – powiedziała choć wcale tak nie było.
- Wiem. Temu ciału nie da się oprzeć. – rzekł pewnym
tonem wskazując na siebie. Emma wtedy pomyślała, że nigdy nie spotkała bardziej
narcystycznego kolesia od niego.
*
Nick był właśnie na kółku różańcowym, gdzie
zaprzyjaźnił się z księdzem i zakonnicami. Wszyscy go tam strasznie polubili, a
on wreszcie poczuł, że gdzieś należy. Już nie tęsknił za Danielle. Stwierdził,
że to było tylko głupie, dziecinne uczucie. Teraz miał w życiu cel. Postanowił,
że odda się Bogu.
- Zrobiłeś wielkie postępy przez ten czas,
Nicholasie. – pochwalił go ksiądz. – Jestem z ciebie dumny.
- Ja z siebie też, proszę księdza. – odpowiedział
zadowolony z siebie.
- Powiedz mi synu, czy nie zechciałbyś dołączyć do
nas na stałe? – zapytał.
- Co to znaczy? – zmarszczył brwi.
- Wiem, że należysz do tego sławnego zespołu Party
all night, ale nie będziecie trwać wiecznie, trzeba myśleć o przyszłości,
prawda?
- Prawda. – kiwnął głową. – Więc co ksiądz proponuje?
- Dołącz do nas i zostań księdzem. Tu jest twoje
miejsce.
Nick poczuł się tym bardzo zaszczycony. Jeszcze
nigdy nikt tak go nie docenił.
- Wow, to naprawdę jest….
- Ciii synu. Jeszcze przyjdzie czas na decyzje.
Teraz idź się z tym prześpij. – poradził mu. – Aha, a jeżeli do nas dołączysz
do zdajesz sobie sprawę, że za każdy miesiąc się płaci?
Nick zmarszczył brwi. To jakieś nowe zasady?
- Każdy ksiądz tak płaci? – zapytał.
- Tak. – odpowiedział mężczyzna.
- Okej. – Nicholas wzruszył ramionami i trzymając
biblie pod pachą wyszedł z kościoła.
- Nabrał się? – zapytała księdza siostra zakonna.
- Jeszcze jak! – ucieszył się. – Ach te dzieciaki. –
rzekł kręcąc głową.
*
Wieczorem, Alex i Miles wybrali się na randkę.
Chłopak był bardzo podekscytowany, ponieważ jeszcze żadna dziewczyna nie
spodobała mu się tak bardzo jak Alex. Czuł, że to będzie najlepsza noc w całym
jego życiu. Nie wiedział tylko, że ona ma chytry plan.
- Wow, nie wierzę, że się na to zgodziłaś. –
powiedział siedząc na krześle barowym.
- Szczerze? Ja też.
- Nie wiedziałem, że jesteś taka puszczalska. –
odparł sącząc drinka.
- Słucham? – zapytała marszcząc brwi.
- No wiesz, chcesz się przespać z chłopakiem,
którego ledwo znasz. Trochę slutty.
- A ty to niby tak nie robisz? – powiedziała.
- Ja jestem facetem. Wolno mi. – uśmiechnął się.
- Seksista. – mruknęła.
- Przypilnuj siedzenia. Idę do kibla. – puścił jej
oczko i wyszedł. Alex nie miała pojęcia, że Miles jest takim prostakiem. Już
czuła, że go nie znosi, dlatego od razu jak wyszedł bez wyrzutów sumienia
wyjęła z torebki białą tabletkę i wrzuciła mu do drinka. Załatwione. Teraz
przekona się na własnej skórze, co to znaczy kobieca zemsta.
Gdy po kilku minutach chłopak wrócił, dziewczyna siedziała
już w nieco lepszym humorze.
- Wszystko ok? Aaa, rozumiem. Już cieszysz się na
naszą noc. – uśmiechnął się.
- Nie mogę się doczekać, kochanie. – powiedziała
słodko. Miles dumny z siebie wypił haustem drinka, a Alex obserwowała to z
coraz większym uśmiechem.
*
Tymczasem Darren siedział pod kocem i oglądał
horror. Pomyślał, ze nic nie może być straszniejszego od jego życia, więc na
pewno się nie przestraszy filmu, a jednak. Już pod piętnastu minutach zakrywał
się kocem, jęcząc, żeby ktoś to wyłączył, ale w salonie było dziwnie cicho, nie
licząc filmu i jego jęków. Chłopak był naprawdę przerażony i czuł, że zaraz
zwariuje. Wtem usłyszał jakieś kroki. Zbliżały się w jego stronę. Pomyślał, że
to upiór z horroru i gdy zobaczył cień postaci wydarł się na cały głos.
- Hej, stary
to tylko ja. – powiedział Nick unosząc obie ręce ku górze.
- Sorry myślałem, że jesteś smakoszem. – odparł.
- Że co? – uniósł do góry brwi.
- Nie ważne. Od rana żyje w stresie. – powiedział
załamany. – Znalazłem podsłuch w kieszeni i nie mogę normalnie funkcjonować.
Chyba to zgłosze.
- Jeżeli to ma sprawić, że przestaniesz tak krzyczeć
jak dziecko to proszę zrób to. – odpowiedział.
- A co u ciebie? – zapytał wyłączając pilotem film.
- U mnie świetnie! – ucieszył się. – Myślę, że po
zakończeniu kariery w zespole zostanę księdzem.
Darren zakrztusił się własną śliną.
- Że co? – teraz on uniósł do góry brwi.
- To znaczy nie jestem pewien, ale zastanawiam się.
– powiedział. – Potrzebuje tylko jakiegoś znaku, że powinienem to zrobić bądź
nie. – dodał wzdychając. W tym momencie zadzwonił do niego telefon. Numer
zastrzeżony. Hm, dziwne. Nie namyślając się długo odebrał.
- Na pewno nie zostaniesz księdzem, Nicholasie. –
powiedział głos w słuchawce. Chłopak otworzył szeroko oczy. Nie wierzył w to co
słyszał.
- Bóg? – strzelał.
- Jaki Bóg ? To ja Misha, wasz menadżer, heloł.
Właśnie ktoś nakrył cię jak opuszczasz kółko różańcowe. Na twitterze jest akcja
hashtag pray for Nick.
- Serio? Wow, super! – ucieszył się.
- Oni modlą się za twój mózg, dzieciaku. – Misha
westchnął głośno. – Masz się z tego wypisać, rozumiesz? To źle dla nas
wszystkich.
- Ale…
- Żadnego ale! – krzyknął rozłączając się.
- I co? –
zapytał Darren.
- Taa, to chyba był mój znak. – rzekł opierając się
o kanapę.
*
Następnego dnia Miles obudził się z mega wielkim
kacem. Kompletnie nie pamiętał nic z wczorajszego wieczoru. Czuł się gorzej niż
po sylwestrze dwa lata temu na którym podpalił sobie włosy. Przeciągnął się i
ziewając otworzył oczy. wtedy to zobaczył. Zobaczył coś czego żaden facet nie
chciałby nigdy zobaczyć w swoim życiu. Otóż leżał obok jakiegoś umięśnionego
Włocha, który był kompletnie nagi, podobnie zresztą jak i Miles!
- Chryste jezu. – jęknął. – Co to kurwa jest?! –
wrzasnął i zdjął z mężczyzny kołdrę szczelnie się nią owijając.
- (Gdzie ja jestem? Kim ty jesteś?) – zapytał po
włosku obudzając się.
- Że co? Nie rozumiem! Rozumiesz? Nie rozumiem! –
darł się jak pojebany. W tym momencie zwabiony krzykami do pokoju wszedł Noah,
który widząc ich we dwójkę w lóżku zakrył sobie usta dłonią.
- O fuck! – krzyknął na cały dom. – Hej wszyscy!
Chodźcie tutaj! Zobaczycie coś zajebistego!
- Wynocha stąd! – powiedział zdesperowanym tonem
Miles. Nie mógł uwierzyć, że to działo się naprawdę, a najgorszy był fakt, że
nic nie pamiętał, a koleś obok niego nie mówił w jego języku.
- Wooo kurwa! – powiedział Darren wchodząc do
pokoju. – Toś zaszalał stary. – dodał przybijając sobie piątkę z Noah, który
wyciągnął telefon i zaczął robić zdjęcia.
- Ty chyba sobie żartujesz! – krzyknął Miles.-
Wypierdalać stąd! Zresztą ty też! – zwrócił się do Włocha, który wyglądał na
zdezorientowanego.
- (Macie coś do jedzenia? Jestem głodny. I
zabierzcie ode mnie tego wrzeszczącego kolesia). – wskazał na Milesa.
- Idź sobie!
- chłopak zepchnął Włocha z łóżka, który spadł z hukiem na podłogę.
- Nic panu nie jest? – zapytał Darren podchodząc do
mężczyzny.
- Hej, co je… - urwał Nick widząc zaistniałą scenę.
– Co ten Włoch robi u ciebie w pokoju? – zapytał Milesa, który schował twarz w
dłoniach.
- Nie wiem! Właśnie o to chodzi, że nie wiem! Nic
nie pamiętam z wczoraj! – darł się chodząc w te i we w te.
- Znam trochę włoski. Mogę go o to zapytać. –
powiedział Nicholas.
- Yes, please. – poprosił Miles.
- (Czy spaliście ze sobą?) – zapytał wskazując na
swojego przyjaciela. Włoch spojrzał na niego zaskoczony.
- (Nie mam pojęcia. Byłem nie źle najebany). –
odpowiedział.
- I co? I co? – zapytał go zdesperowanym tonem. Nick
wzruszył ramionami.
- Nie wie. Był najebany. – wyznał, a Miles zaczął
jęczęc, że nie chce już żyć i jego życie właśnie straciło sens.
- Stary, ale jakie będą wspomnienia. – pocieszył go
Noah, poklepując po ramieniu. – A powiedz mi, nie boli cię dupa?
- Jeszcze słowo, a przysięgam, że… - pogroził mu
palcem, na co chłopak zaczął uciekać ze śmiechem.
- I co z nim robimy? – zapytał Darren Nicka.
- Z Milesem? Nie wiem. Może zaakceptujmy fakt, że
lubi bzykać Włochów? – zapodał pomysł.
- Nie z Milesem! Z tym Włochem. – odpowiedział
Darren.
- Aaa z nim, cóż, to już problem Milesa. –
powiedział Nicholas.
- Ech, w sumie masz rację. – Darren pokiwal głową i
wyszedł razem z nim. Tymczasem Miles usiadł na łóżku załamany. Nie wierzył, że
mógł zrobić coś tak głupiego. Całe jego życie właśnie straciło sens. Czuł się
jak bezużyteczny idiota.
*
Na śniadanie, do ich domu przyszła Danielle, która
postanowiła odwiedzić swojego chłopaka po tym jak zadzwonił do niej Nick
mówiąc, że jest z nim naprawdę źle.
- Hej, jak tam chłopaki? – zapytała wchodząc do
kuchni. Noah widząc ją założył słuchawki na uszy i udawał, że słucha muzyki,
Nick uśmiechnął się, a Darren przeszukiwał szafki. – Gdzie Miles?
- Płacze. – odpowiedział Nick.
- Co? – zmarszczyła brwi.- Dlaczego?
- Bo jakiś Włoch mu wsadził. Długa historia. –
machnął dłonią.
- Och, okej. – powiedziała nie wiedząc jak
zareagować. – Darren skarbie, co się dzieje?
- Dłużej tak nie może być. – powiedział. – Dzwonie
na policję. Mam tego dość.
- Czego masz dość? – zdziwiła się.
- Wrażenia, że ktoś mnie obserwuje. Zwariuje tutaj.
– powiedział załamany.
- Skąd to wrażenie? – zapytała.
- Zaczęło się od podsłuchu. – rzekł. – W mojej
kieszeni. Ktoś mnie śledzi. Boje się, że to ktoś groźny. Nie wiem co robić.
Czuje, że nie mogę nikomu ufać.
- Mnie możesz. – powiedziała niepewnie.
- Wiem,tobie jedynej. – powiedział całując ją w
policzek.
- Dlatego muszę ci coś wyznać. – Danielle złapała go
za rękę i pociągnęła do salonu. Nick i Noah biegiem pobiegli ich podsłuchiwać.
– To byłam ja.
- Co ty? – Darren nic nie rozumiał.
- To ja włożyłam ci podsłuch. – powiedziała ciężko
wzdychając. – Przepraszam.
- Ty sobie żartujesz w tej chwili, prawda? Proszę
powiedz, że jestem w ukrytej kamerze. – powiedział rozglądając się dookoła.
- Nie jesteś Darren. Przykro mi.
- Czy ty… co ty w ogóle… nie wierzę! – krzyknął
łapiąc się za głowę. – Kurwa nie wierzę! Myślałem, że ktoś chce mnie zabić, a
to tymczasem ty… możesz mi powiedzieć jedno: dlaczego? – starał się zachować
spokój co z trudem mu przychodziło.
- Zrobiłam to bo byłam zazdrosna. – wyznała siadając
na kanapie.
- Zazdrosna? O kogo?
- O Emmę! – rzekła jakby to było oczywiste. – Jesteście
czterema chłopakami do których wprowadziła się właśnie dziewczyna. To chyba
jasne, że nie pozostaniecie obojętni na jej wdzięki, prawda? Tym bardziej jak
widzę jak na nią patrzysz. Chciałam mieć pewność, że jesteś mi wierny, to
wszystko. Od razu po wrzuceniu ci podsłuchu poczułam się winna, ale nie mogłam
tego cofnąć. Przepraszam.
Darren nie mógł w to uwierzyć! Danielle była jedyną
osobą dotąd jakieś ufał, a ona tak nadwyrężyła jego zaufanie. Czul się
okropnie.
- Miles nawet jej nie lubi, Nick traktuje ją jak
zwykłą koleżankę, a Noah nie zwraca uwagi na dziewczyny, pomimo tego co mówi, a
ja… ja mam ciebie. I tylko to się liczy, rozumiesz? My. – powiedział siadając
obok niej.
- Naprawdę?
- Naprawdę. – zapewnił ją.
- Kocham cie i nie chciałam cię stracić na rzecz
tego kocmołucha. – rzekła uśmiechając się.
- Ekhem. – odchrząknęła Emma wchodząc do salonu.
- Och, witaj Emma. – Dan uśmiechnęła się słodko.
- Witaj Danielle. – odparła również odwzajemniając
uśmiech i poszła do kuchni.
- Wtopa. – mruknęła.
- Nie martw się. Emma nie jest tak zawistna jak ty.
– powiedział Darren całując ją w czoło, na co dziewczyna się roześmiała.
*
Po południu było coraz gorzej z Milesem. W ogóle nie
wychodził z pokoju. Reszta martwiła się, że coś sobie zrobi. Zadzwonili więc do
Mishy, mając nadzieje, że jakoś rozwiąże ich problem.
- Co się dzieje? – zapytał wchodząc zdenerwowany do
ich domu.
- Z Milesem źle się dzieje. – odpowiedział Darren. –
Nie wiemy co robić.
- Może wysłać go na jakąś grupę wsparcia? – dał
pomysł Nick. – Na przykład dla seksoholików? Tam wiele osób sypia z kim
popadnie. Odnajdzie się. – machnął nie dbale ręką.
- Miles rozpacza bo sypia z wieloma osobami? –
zdziwił się Misha. – Cholera, jest naprawdę źle.
- Miles rozpacza bo spał z gorącym Włochem. –
odpowiedział Darren ciężko wzdychając. W tym momencie do salonu weszła Emma,
która usłyszała to, co powiedział.
- Jak to z gorącym Włochem? – zapytała. – Miał
przespać się z Alex!
- Może ten gorący Włoch również ma na imię Alex i
był tak pijany, że ich po prostu nie rozpoznał? – odezwał się Noah.
- Zaraz, zaraz jak to miał przespać się z Alex? –
powiedział Misha. – Wy dziewczyny nawet przed wiecie kto kogo zaliczy? Nie chcę
nic mówić, ale to c h o r e.
Emma przewróciła oczami.
- Miles od dwóch dni o tym marzył i to była jedyna
szansa, aby mnie polubił. Przynajmniej tak twierdził. Postanowiłam więc namówić
na to Alex, a ona się zgodziła. – odpowiedziała bezproblemowo.
- Tak po prostu? – zapytał Darren.
- Mhm. – odparła, a zaraz potem dotarło do niej, że
chłopak miał rację. Alex nie była taka i za szybko się zgodziła. To do niej nie
pasowało. Coś musiało być nie tak. – Zadzwonię do niej. – postanowiła.
- To co robimy z nim? – zapytał Nick Mishę, który
drapał się po brodzie.
- Nie może być tak źle, prawda? – powiedział mając
nadzieje, że oni sami jakoś rozwiążą ten problem.
- Nie jest tak źle? – parsknął Darren. – Pół godziny
temu wył na cały pokój drąc się, żeby ktoś załatwił mu karabin.
- Pistolet byłoby łatwiej zdobyć. – rzekł w
zamyśleniu Noah, a zaraz potem otrząsnął się. – To znaczy… nie to, że myślałem
nad tym, aby mu w tym pomóc, ale… a zresztą, co mnie obchodzi co o mnie
myślicie. Tylko moi fani są dla mnie ważni. – powiedział, a zaraz potem dodał:
- Ci ładni oczywiście.
- Dobra, co robimy? – spytał w zniecierpliwieniu
Nicholas ponownie.
- Dajcie mi sznur! Muszę się powiesić! – krzyczał
zza drzwi Miles. Reszta spojrzała przerażona w ową stronę, a zaraz potem
otworzyły się i w progu pojawił się
chłopak: - Hej, sorki, że pytam, że ale ma ktoś z was sznur?
- Nie! – krzyknęli wszyscy równo.
- Okej, więc idę dalej rozpaczać. – odpowiedział
zamykając drzwi.
- Miles, właśnie przyszła do nas gorąca laska! –
próbował go przekonać do wyjścia Nick.
- Mam to w dupie! – odkrzyknął.
- W dupie to ty miałeś coś innego. – odparł ze
śmiechem Noah, a widząc spojrzenia reszty, spoważniał.
- Jeżeli nie wyjdziesz za pięć minut nie dam ci
założyć tych obcisłych różowych spodni na galę. A jak sam mówiłeś „róż działa
na dziewczyny jak stanik na chłopaków”. – zacytował go Misha.
- Nadal mam to w dupie! – krzyknął.
- Nie jest dobrze, nie jest dobrze. – mężczyzna
pokręcił głową.
- Alex będzie za parę minut. – powiedziała Emma
pojawiając się obok nich. – Miles, jak to się stało, że nie przespałeś się z
nią?
- Nie wiem. – powiedział. – Chciałem i ona też, a
potem poszedłem do toalety i gdy wróciłem napiłem się drinka, który dziwnie
smakował, ale nie zastanawiałem się nad tym, bo chciałem szybko zaliczyć i…
jakoś tak obudziłem się obok tego kolesia. – zaraz potem drzwi się otworzyły i
ponownie pojawił się w nich Miles: - Ile jest prawdopodobieństwa, że to ja
byłem na górze?
- Sorry, ale naprawdę…nie sądzę. – odpowiedziała
Emma zagryzając wargę.
- Cholera. – jęknął. – To wina mojego boskiego
tyłka. Zawsze działał na gejów jak lep na muchy. – dodał kręcąc głową.
- Ej Miles. Skoro zostałeś homo to może chcesz
poudawać mojego chłopaka? – dał pomysł Noah.
- Ty chyba sobie kpisz, stary. – powiedział ostro i
znów zamknął drzwi. Darren szturchnął go mocno w ramię.
- Auć. – powiedział, choć wcale go nie bolało. – A
właśnie Mishka, mam do ciebie sprawę.
- Jaką synu? – zapytał przecierając oczy.
- Co? – zmarszczył brwi.
- Nie wiedziałeś, że jestem twoim ojcem? Nie żartuj
tak nawet, dziecko. – powiedział mężczyzna, otwierając oczy z zaskoczenia. Noah
zamarł na kilka sekund, wyglądając naprawdę przekomicznie, po chwili otworzył
usta, aby coś powiedzieć:
- Pierdolisz?
- No jasne! A co myślałeś? Że chciałbym za syna
takiego gówniarza? Bez jaj. – roześmiał się, a co chłopak odetchnął z ulgą. –
Co to za sprawa?
- Od dziś jako mój menadżer będziesz załatwiał mi chłopaków.
– uśmiechnął się zadowolony.
- Co?
- Ja nie umiem wybierać, za to czuje, że ty masz
gust. Tylko pamiętaj, musi być przystojny, mądry i mieć styl. Dasz radę.
Misha nadal nie odpowiadał, zastanawiając się co on
właśnie usłyszał. Tymczasem drzwi otworzyły się i weszła Alex.
- Co się dzieje? – zapytała. – Podobno Miles ma
focha.
- Jest zrozpaczony. – odparł Nick. – Bo nie chciałaś
mu dać.
- Dać czego?
- Siebie! – wykrzyknął. – Zamknął się w pokoju i
siedzi tam od rana.
- I tylko z tego powodu jest zrozpaczony? – zapytała
zakładając ręce na klatkę piersiową.
- A z jakiego miałby być jeszcze? – zdziwił się.
- No nie wiem, może przez gorącego Włocha? – dała
pomysł, a reszta spojrzała na nią jak na winną okropnej zbrodni.
- To ty! – wykrzyknęli wszyscy.
- Guilty. – odparła uśmiechając się. – Musiałam dać
mu nauczkę. Traktowal mnie jak podludzia.
- Cały Miles. – skomentował Darren.
- Wow genialna zemsta! – powiedział Noah z wyraźnym
podziwem. – Piąteczka. – wyciągnął dłoń, ale dziewczyna jej nie przybiła. –
Okej to bez piąteczki.
- Musisz mu o tym powiedzieć. – rzekł Darren.
- Teraz nie jest o wiele zabawniej? – uśmiechnęła
się.
- Zdecydowanie nie. – powiedział chłopak. – On
naprawdę może sobie coś zrobić. Dwa lata temu, gdy dowiedział się, że spadł z
rankingu na najprzystojniejszego chłopaka wszechczasów podpalił sobie włosy. –
dodał, choć nie z tego powodu Miles to zrobił.
- Wow to naprawdę brzmi groźnie. – zakpiła przewracając
oczami. – Ale ok. pogadam z nim. – zapewniła. – Miles uwaga! Twój koszmar
nadchodzi! – krzyknęła waląc w drzwi jego pokoju, nim ich nie otworzył.
- Alex? Hej, przyszłaś się ze mną przespać? Super,
wchodź. – powiedział wciągając ją do pokoju.
- Nie idioto! – krzyknęła. – Przyszłam ci coś
powiedzieć.
- Że chcesz się ze mną przespać? – upewnił się.
- Nie!
- Nie musisz zaprzeczać, dobrze wiem, że o to ci
chodzi. – rzekł dotykając jej włosów, a dziewczyna odepchnęła jego ręke od
siebie.
- To przeze mnie obudziłeś się obok nagiego Włocha.
- Co? Boże, skąd wiesz o nagim wlochu? To znaczy….
Nic nie miało takiego miejsca. – zaprzeczył szybko, a zaraz potem coś do niego
dotarło: - Zaraz, jak to to twoja sprawka?
- Wsadziłam ci tabletkę gwałtu do drinka i
zapłaciłam mu, aby udawał, że z tobą spał. – odpowiedziała wzdychając. – Ale
potem upił się i naprawdę chciał się z tobą bzykać, ale go powstrzymałam. –
dodała, na co chłopak się wzdrygnął.
- Nie mogę w to uwierzyć… - powiedział siadając na
kanapie. – Dzięki Bogu, że moja dupa pozostała nietknięta. – rzkeł klepiąc się
w pośladek. – Tatuś cię kocha. – puścił do niej oczko.
- Czy ty właśnie puściłeś oczko do własnej dupy? –
zapytała Alex nie mogąc w to uwierzyć. – Dobra, nie ważne, idę sobie. Narka. –
dodała machając mu i wyszła. Miles tymczasem stwierdził, ze jeszcze nigdy nie
poznał tak zajebistej dziewczyny!
*
Wieczorem Emma chodziła smutna po domu, ponieważ
była pewna, że Miles jest tak wściekły na Alex, że nie będzie jej w stanie
nigdy polubić. Nie mogła znieśc myśli, ze coś z nią nie tak i jest ktoś, kto za
nią nie przepada. Jadła właśnie w samotności płatki z mlekiem oglądając po raz
setny Plotkarę, gdy chłopak usiadł obok niej.
- Co oglądasz? A zresztą, nie obchodzi mnie to. –
powiedział.
- Wiem. – spuściła głowę smutna.
- Co za dziewczyna. – rzekł kręcąc głową. –
Niesamowita. – dodał zadowolony.
- Kto? Alex? – zdziwiła się.
- No a kto? Na pewno nie ty. – roześmiał się.
- Powiedziała ci, że to ona za tym stoi? – upewniła
się.
- Jak najbardziej.
- A ty nadal ją lubisz?
- Więcej, ja ją uwielbiam! – uśmiechnął się.
- I nie
jesteś na mnie zły?
- Nie. – wzruszył ramionami.
- Lubisz mnie! – wydarła się prawie wylewając mleko.
- Co? Nigdy w życiu!
- Lubisz, lubisz, lubisz. – zaczęła śpiewać jak
nienormalna.
- Zamknij się. – odparł chłopak wstając z kanapy i
poszedł do swojego pokoju, lekko się uśmiechając pod nosem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz